Życie ponad stan i konsumpcjonizm wpędza w kłopoty finansowe

5 min. czytania

Na tle Europy nasz kraj i nasze dochody wypadają stosunkowo niewyraźnie. Zarabiamy niby coraz więcej, ale i tak na tle innych zostajemy daleko w tyle. Jednak mimo tych niewielkich dochodów i relatywnie wysokich kosztów utrzymania wśród nas są osoby, które potrafią skrupulatnie, co miesiąc odłożyć po kilka złotych. Jednak to są tylko jednostki a zdecydowana większość wybiera życie na kredyt.

Niektórzy, dlatego, że nie starcza im do kolejnej wypłaty a inni, dlatego, że po prostu chcą za wszelką cenę dorównać tym, co mają więcej. Bez odpowiedniego przygotowania i choćby podstawowej wiedzy w dziedzinie finansów bardzo łatwo się pogubić i wpaść w spiralę konsumpcjonizmu. Chcemy więcej i więcej nie zastanawiając się skąd na to weźmiemy, czy w jaki sposób spłacimy zobowiązania.

Z jednej strony trudno się dziwić. Mimo tego, że poprzedni system został obalony już ładnych parę lat temu a sklepy zaopatrzone po brzegi w ocet i sok pomidorowy to już przeszłość, to wciąż zachwycamy się promocjami i super rabatami. Korzystamy z nich jak opętani, często nawet nie zastanawiamy się nad tym czy przypadkiem ktoś nie nabija nas w butelkę.

Zakupoholizm dopadł Polaków

Ta spirala nakręca się w takim tempie, że przychodzi taki czas, że nie jesteśmy w stanie już nad tym zapanować. Chcemy więcej i więcej i pakujemy te kosze zakupowe po brzegi artykułami, których potrzebujemy i takich, które po prostu były w promocji, albo takimi, za które zapłacimy mniej jak kupimy więcej. Bardzo szybko można się uzależnić od takich sytuacji.

To może się okazać nałogiem jak każdy inny. Zakupy zaczynają sprawiać nam niezdrową przyjemność, dzięki której przez jakiś czas czujemy się dobrze, potem to przechodzi i chcemy powrotem wprowadzić się w taki stan. Tak jak w nałogu. Zarabiamy więcej i wydajemy więcej. Nieliczni tylko nadwyżki odkładają na tak zwaną czarną godzinę, pozostali sprawiają sobie przyjemność.

Trudno się oprzeć. Dookoła reklamy, jak nie w telewizji to w radio, bilbordy reklamowe, które do nas krzyczą, że właśnie tego potrzebujemy najbardziej, że właśnie ten produkt da nam szczęście a bez niego to już nic dobrego nas nie spotka. W takim natłoku informacji nie jeden by się pogubił i dał wkręcić w tą manię kupowania.

A za jakiś czas okazuje się, że ten zakup wcale nie był taki niezbędny a wręcz przeciwnie – stał się kolejnym zawaliskiem.

Wydajemy wszystko, co mamy nie myśląc o jutrze

Z taką łatwością wydajemy to, co zarobiliśmy, a nawet to, czego nie zarobiliśmy, tylko pożyczyliśmy. Odpowiada nam taki sposób na życie. Być może jesteśmy obiektem zainteresowania i zazdrosnych spojrzeń sąsiadów. Podoba nam się to. Nie przechodzi nam nawet przez myśl, że w krótkiej chwili to wszystko może się zmienić.

Bo do póki pracujemy, to jakoś sobie poradzimy, czy to z zakupami, czy ze spłatą zadłużenia. Jednak nikt nie bierze pod uwagę zdarzeń losowych. Możemy mieć wypadek, który unieruchomi nas na jakiś czas, możemy się rozchorować, albo zwyczajnie stracić pracę.

Ale nawet, jeśli przyjdzie nam coś takiego do głowy, to nie myślimy o odkładaniu drobnych pieniędzy, tylko raczej o udaniu się do banku po kredyt czy jakąś pożyczkę. A co jeśli nie będziemy w stanie spłacać tej pożyczki czy kredytu, bo dochody są mniejsze a dorobić nie jesteśmy w stanie? Wówczas sięgamy po produkty prywatnych firm pożyczkowych.

Najpierw pożyczki, potem chwilówki, a to już jest prosta droga do poważnych problemów finansowych, z których naprawdę trudno się wydostać.

Co możemy zrobić, jeśli już znaleźliśmy się w takiej sytuacji?

Warto zacząć odbudowywać swój budżet, chociażby kupując rzeczy, które są nam potrzebne i są dobrej jakości. W ten sposób zaoszczędzimy na częstej wymianie sprzętu czy na jego naprawie. Tak może być nie tylko w przypadku sprzętu gospodarstwa domowego, ale też w przypadku odzieży czy obuwia. Powinniśmy dokonywać bardziej przemyślanych zakupów.

Kolejnym etapem będzie odłożenie przyjemności na czas, kiedy będziemy już mogli sobie na nie pozwolić. Przyjemności zakupowe to krótkofalowe działanie. W chwili, gdy zaczynamy mieć problemy finansowe musimy zacząć myśleć długoterminowo. Musimy zadbać o bezpieczeństwo finansowe swoje i najbliższych.

Owszem, przyjemności też są bardzo ważne, ale jeśli mamy ich w nadmiarze to ich nie doceniamy. Małe przyjemności też potrafią zdziałać cuda. To taka swoista forma nagrodzenia siebie, za małe sukcesy. Wiadomo, że bardzo trudno jest przestawić się z nałogowego wydawania pieniędzy na tryb oszczędności. Trudno jest zrezygnować z tych nałogowych przyjemności na rzecz drobnych oszczędności.

Podejmując próbę wychodzenia z kłopotów warto zacząć planować budżet domowy

W tym przypadku nie ma znaczenia jak wysoki mamy dochód, ważne jest żebyśmy te drobne pieniądze odkładali systematycznie. Jak to zrobić? To wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne, nawet przy niewielkim dochodzie. Ważne, aby zachować konsekwencję i ustalić, jaki procent swojego wynagrodzenia jesteśmy w stanie miesięcznie odłożyć.

Jeśli już to będziemy wiedzieć, to w momencie, gdy pieniądze wpływają na konto, najlepiej od razu ustaloną kwotę przelać na konto oszczędnościowe, żeby nie kusiło. A jeśli nie masz konta, to schowaj pod materac, ale co miesiąc i tą samą kwotę. Nie jeden będzie zaskoczony rezultatem swojej konsekwencji.

Po kilku miesiącach może się okazać, że sumka jest całkiem imponująca i już jak zepsuje się nam lodówka, to nie musimy szukać dogodnej pożyczki z niewielkim oprocentowaniem, tylko za gotóweczkę kupujemy nową. Nie przepłacamy, nie oddajemy komuś rat wraz z odsetkami. Tak zaczynamy swoją przygodę z oszczędzaniem.

Foto: Shutterstock
5 min. czytania

Na tle Europy nasz kraj i nasze dochody wypadają stosunkowo niewyraźnie. Zarabiamy niby coraz więcej, ale i tak na tle innych zostajemy daleko w tyle. Jednak mimo tych niewielkich dochodów i relatywnie wysokich kosztów utrzymania wśród nas są osoby, które potrafią skrupulatnie, co miesiąc odłożyć po kilka złotych. Jednak to są tylko jednostki a zdecydowana większość wybiera życie na kredyt.

Niektórzy, dlatego, że nie starcza im do kolejnej wypłaty a inni, dlatego, że po prostu chcą za wszelką cenę dorównać tym, co mają więcej. Bez odpowiedniego przygotowania i choćby podstawowej wiedzy w dziedzinie finansów bardzo łatwo się pogubić i wpaść w spiralę konsumpcjonizmu. Chcemy więcej i więcej nie zastanawiając się skąd na to weźmiemy, czy w jaki sposób spłacimy zobowiązania.

Z jednej strony trudno się dziwić. Mimo tego, że poprzedni system został obalony już ładnych parę lat temu a sklepy zaopatrzone po brzegi w ocet i sok pomidorowy to już przeszłość, to wciąż zachwycamy się promocjami i super rabatami. Korzystamy z nich jak opętani, często nawet nie zastanawiamy się nad tym czy przypadkiem ktoś nie nabija nas w butelkę.

Zakupoholizm dopadł Polaków

Ta spirala nakręca się w takim tempie, że przychodzi taki czas, że nie jesteśmy w stanie już nad tym zapanować. Chcemy więcej i więcej i pakujemy te kosze zakupowe po brzegi artykułami, których potrzebujemy i takich, które po prostu były w promocji, albo takimi, za które zapłacimy mniej jak kupimy więcej. Bardzo szybko można się uzależnić od takich sytuacji.

To może się okazać nałogiem jak każdy inny. Zakupy zaczynają sprawiać nam niezdrową przyjemność, dzięki której przez jakiś czas czujemy się dobrze, potem to przechodzi i chcemy powrotem wprowadzić się w taki stan. Tak jak w nałogu. Zarabiamy więcej i wydajemy więcej. Nieliczni tylko nadwyżki odkładają na tak zwaną czarną godzinę, pozostali sprawiają sobie przyjemność.

Trudno się oprzeć. Dookoła reklamy, jak nie w telewizji to w radio, bilbordy reklamowe, które do nas krzyczą, że właśnie tego potrzebujemy najbardziej, że właśnie ten produkt da nam szczęście a bez niego to już nic dobrego nas nie spotka. W takim natłoku informacji nie jeden by się pogubił i dał wkręcić w tą manię kupowania.

A za jakiś czas okazuje się, że ten zakup wcale nie był taki niezbędny a wręcz przeciwnie – stał się kolejnym zawaliskiem.

Wydajemy wszystko, co mamy nie myśląc o jutrze

Z taką łatwością wydajemy to, co zarobiliśmy, a nawet to, czego nie zarobiliśmy, tylko pożyczyliśmy. Odpowiada nam taki sposób na życie. Być może jesteśmy obiektem zainteresowania i zazdrosnych spojrzeń sąsiadów. Podoba nam się to. Nie przechodzi nam nawet przez myśl, że w krótkiej chwili to wszystko może się zmienić.

Bo do póki pracujemy, to jakoś sobie poradzimy, czy to z zakupami, czy ze spłatą zadłużenia. Jednak nikt nie bierze pod uwagę zdarzeń losowych. Możemy mieć wypadek, który unieruchomi nas na jakiś czas, możemy się rozchorować, albo zwyczajnie stracić pracę.

Ale nawet, jeśli przyjdzie nam coś takiego do głowy, to nie myślimy o odkładaniu drobnych pieniędzy, tylko raczej o udaniu się do banku po kredyt czy jakąś pożyczkę. A co jeśli nie będziemy w stanie spłacać tej pożyczki czy kredytu, bo dochody są mniejsze a dorobić nie jesteśmy w stanie? Wówczas sięgamy po produkty prywatnych firm pożyczkowych.

Najpierw pożyczki, potem chwilówki, a to już jest prosta droga do poważnych problemów finansowych, z których naprawdę trudno się wydostać.

Co możemy zrobić, jeśli już znaleźliśmy się w takiej sytuacji?

Warto zacząć odbudowywać swój budżet, chociażby kupując rzeczy, które są nam potrzebne i są dobrej jakości. W ten sposób zaoszczędzimy na częstej wymianie sprzętu czy na jego naprawie. Tak może być nie tylko w przypadku sprzętu gospodarstwa domowego, ale też w przypadku odzieży czy obuwia. Powinniśmy dokonywać bardziej przemyślanych zakupów.

Kolejnym etapem będzie odłożenie przyjemności na czas, kiedy będziemy już mogli sobie na nie pozwolić. Przyjemności zakupowe to krótkofalowe działanie. W chwili, gdy zaczynamy mieć problemy finansowe musimy zacząć myśleć długoterminowo. Musimy zadbać o bezpieczeństwo finansowe swoje i najbliższych.

Owszem, przyjemności też są bardzo ważne, ale jeśli mamy ich w nadmiarze to ich nie doceniamy. Małe przyjemności też potrafią zdziałać cuda. To taka swoista forma nagrodzenia siebie, za małe sukcesy. Wiadomo, że bardzo trudno jest przestawić się z nałogowego wydawania pieniędzy na tryb oszczędności. Trudno jest zrezygnować z tych nałogowych przyjemności na rzecz drobnych oszczędności.

Podejmując próbę wychodzenia z kłopotów warto zacząć planować budżet domowy

W tym przypadku nie ma znaczenia jak wysoki mamy dochód, ważne jest żebyśmy te drobne pieniądze odkładali systematycznie. Jak to zrobić? To wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne, nawet przy niewielkim dochodzie. Ważne, aby zachować konsekwencję i ustalić, jaki procent swojego wynagrodzenia jesteśmy w stanie miesięcznie odłożyć.

Jeśli już to będziemy wiedzieć, to w momencie, gdy pieniądze wpływają na konto, najlepiej od razu ustaloną kwotę przelać na konto oszczędnościowe, żeby nie kusiło. A jeśli nie masz konta, to schowaj pod materac, ale co miesiąc i tą samą kwotę. Nie jeden będzie zaskoczony rezultatem swojej konsekwencji.

Po kilku miesiącach może się okazać, że sumka jest całkiem imponująca i już jak zepsuje się nam lodówka, to nie musimy szukać dogodnej pożyczki z niewielkim oprocentowaniem, tylko za gotóweczkę kupujemy nową. Nie przepłacamy, nie oddajemy komuś rat wraz z odsetkami. Tak zaczynamy swoją przygodę z oszczędzaniem.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

error: