Z jakim dochodem możemy starać się o kredyt hipoteczny na mieszkanie?

4 min. czytania

Przecież wiadomo, że wysokość dochodu to najważniejszy, choć nie jedyny czynnik decydujący o tym czy ten kredyt dostaniemy czy nie. To sprawa bardzo indywidualna, więc trudno ocenić jednoznacznie, z jakim dochodem możemy się starać, o kredyt hipoteczny. Czasami wystarczy 3.500 zł brutto, a czasami ledwo, co 3.500 zł netto.

Dobrze jest też zdawać sobie sprawę z tego, że niski dochód, nie zawsze będzie oznaczał, że nie mamy, co liczyć na kredyt. Po zaostrzeniu przez banki przepisów kredytowych w ostatnim czasie okazuje się, że dochód nie jest jedynym czynnikiem, jaki banki biorą pod uwagę przy wydawaniu decyzji kredytowej. W tym artykule kilka słów na powyższy temat.

Co oprócz dochodu?

Dochód jest bardzo istotny przy staraniach o kredyt hipoteczny na mieszkanie. To, jaki musi być ten dochód? Przede wszystkim – musi w ogóle być i z pewnością musi systematycznie wpływać na nasze konto.

Bo nawet w przypadku, gdy nasz dochód jest znacząco wysoki, ale mało stabilny, jeśli chodzi o terminowość wpływów, jest większe prawdopodobieństwo, że spotkamy się z odmową niż w przypadku, gdy nasz dochód jest mniejszy za to 10-go każdego miesiąca widnieje na koncie.

Nie bez znaczenia też jest forma zatrudnienia i staż pracy. W niektórych bankach wystarczy przepracować trzy miesiące, inne będą wymagały, co najmniej rocznego stażu.

Jaki klient ubiegający się o kredyt hipoteczny na mieszkanie jest najmilej widziany?

Najlepiej, żeby miał około 30 lat, kilkuletni staż pracy, najlepiej na etacie z umową na czas nieokreślony. To klient wymarzony. Nie musi mieć wtedy nawet imponujących dochodów. Pozostali również mogą otrzymać kredyt, nie zostają bez szans.  Jednak od nich będzie się oczekiwało znacznie większej ilości dokumentów. Pracujesz na kontrakcie, czy umowie śmieciowej – będziesz musiał udokumentować swój dochód.

A progi dochodowe są bardzo różne, niemalże w każdym banku może to wyglądać inaczej. Jedynie w reklamach kredytów hipotecznych świat wygląda tak pięknie, że niby wystarczy wypełni jeden formularz i gotowe.

A w momencie, kiedy siadamy już przed doradcą w banku, okazuje się, że już tak pięknie nie jest. Jednemu bankowi wystarczy jak osiągniemy miesięcznie 2.500 zł netto, innemu będzie mało 3.500 zł netto. Na całe szczęście dochód nie jest jedynym składnikiem wpływającym na decyzję kredytową.

A co jeśli prowadzimy działalność gospodarczą?

No niestety, nie wygląda to dobrze. Najlepiej, żebyśmy w takim przypadku zarabiali tyle, żebyśmy nie musieli korzystać z kredytu. W innym wypadku dużo łatwiej jest dostać kredyt z niedużym dochodem będąc zatrudnionym na etacie, niż prowadząc dobrze prosperująca działalność gospodarczą. W najgorszym położeniu są młodzi przedsiębiorcy.

Są najmniej wiarygodni dla banku. I jak tu przedsiębiorcza młodzież ma rozwijać skrzydła?! Przedsiębiorca nie tylko musi dobrze zarabiać, musi też mieć całkiem spory staż w prowadzeniu tej działalności. Niektórym bankom wystarczy rok, w innych nawet dwa lata.

Wkład własny jest równie ważnym elementem jak dochód, jak nie ważniejszym. Gdy nasz dochód nie sięga 3.200 zł netto to oszczędności w wysokości 20-30% wartości nieruchomości znacząco podniosą nasze szanse na otrzymanie korzystnego kredytu. Oszczędności mogą podnieść naszą zdolność nawet o kilkanaście tysięcy złotych.

Także możemy spokojnie spodziewać się wyższego kredytu. Gdy tych oszczędności nie posiadamy, trudno będzie otrzymać kredyt, który w 100% pokryje koszt nieruchomości. Także warto z wyprzedzeniem o tym pomyśleć i w miarę możliwości coś nie coś odłożyć.

W każdym przypadku jednak powinniśmy się trzy razy zastanowić. Wiadomo, każdy by chciał mieć swój kąt. Jednak, czy będzie nas na niego stać. Bo przecież spłata kredytu to nie wszystkie nasze zobowiązania. Przecież trzeba będzie jeszcze żyć, opłacać czynsz, media, ubrać się i nakarmić.

A jeśli mamy jeszcze inne zobowiązania?

Może się okazać, że jesteśmy niewydolni finansowo, że mamy coraz większe problemy. Musimy liczyć się z tym, że miesięczna rata nie może być wyższa niż połowa naszego wynagrodzenia. To zakładając, że zarabiamy miesięcznie 2.000 zł netto, zostaje nam zaledwie 1.000 zł. Z czego musimy dokonać wszystkich opłat, utrzymać się. Może być ciężko. Jednak patrząc na to z innej strony.

Jakie mamy realne szanse na pozyskanie własnego mieszkania?

Na spadek lepiej nie liczyć. Jeśli nie spróbujemy, to się nie przekonamy. Dlaczego też mamy z góry zakładać, że się nie uda, że nie damy rady. Czy nie lepiej płacić miesięczną ratę w wysokości 1.500 zł za własne mieszkanie, niż płacić tą samą kwotę obcej osobie za wynajem kawalerki, która nigdy nie będzie nasza. Wystarczy nieco samodyscypliny.

Foto: Shutterstock
4 min. czytania

Przecież wiadomo, że wysokość dochodu to najważniejszy, choć nie jedyny czynnik decydujący o tym czy ten kredyt dostaniemy czy nie. To sprawa bardzo indywidualna, więc trudno ocenić jednoznacznie, z jakim dochodem możemy się starać, o kredyt hipoteczny. Czasami wystarczy 3.500 zł brutto, a czasami ledwo, co 3.500 zł netto.

Dobrze jest też zdawać sobie sprawę z tego, że niski dochód, nie zawsze będzie oznaczał, że nie mamy, co liczyć na kredyt. Po zaostrzeniu przez banki przepisów kredytowych w ostatnim czasie okazuje się, że dochód nie jest jedynym czynnikiem, jaki banki biorą pod uwagę przy wydawaniu decyzji kredytowej. W tym artykule kilka słów na powyższy temat.

Co oprócz dochodu?

Dochód jest bardzo istotny przy staraniach o kredyt hipoteczny na mieszkanie. To, jaki musi być ten dochód? Przede wszystkim – musi w ogóle być i z pewnością musi systematycznie wpływać na nasze konto.

Bo nawet w przypadku, gdy nasz dochód jest znacząco wysoki, ale mało stabilny, jeśli chodzi o terminowość wpływów, jest większe prawdopodobieństwo, że spotkamy się z odmową niż w przypadku, gdy nasz dochód jest mniejszy za to 10-go każdego miesiąca widnieje na koncie.

Nie bez znaczenia też jest forma zatrudnienia i staż pracy. W niektórych bankach wystarczy przepracować trzy miesiące, inne będą wymagały, co najmniej rocznego stażu.

Jaki klient ubiegający się o kredyt hipoteczny na mieszkanie jest najmilej widziany?

Najlepiej, żeby miał około 30 lat, kilkuletni staż pracy, najlepiej na etacie z umową na czas nieokreślony. To klient wymarzony. Nie musi mieć wtedy nawet imponujących dochodów. Pozostali również mogą otrzymać kredyt, nie zostają bez szans.  Jednak od nich będzie się oczekiwało znacznie większej ilości dokumentów. Pracujesz na kontrakcie, czy umowie śmieciowej – będziesz musiał udokumentować swój dochód.

A progi dochodowe są bardzo różne, niemalże w każdym banku może to wyglądać inaczej. Jedynie w reklamach kredytów hipotecznych świat wygląda tak pięknie, że niby wystarczy wypełni jeden formularz i gotowe.

A w momencie, kiedy siadamy już przed doradcą w banku, okazuje się, że już tak pięknie nie jest. Jednemu bankowi wystarczy jak osiągniemy miesięcznie 2.500 zł netto, innemu będzie mało 3.500 zł netto. Na całe szczęście dochód nie jest jedynym składnikiem wpływającym na decyzję kredytową.

A co jeśli prowadzimy działalność gospodarczą?

No niestety, nie wygląda to dobrze. Najlepiej, żebyśmy w takim przypadku zarabiali tyle, żebyśmy nie musieli korzystać z kredytu. W innym wypadku dużo łatwiej jest dostać kredyt z niedużym dochodem będąc zatrudnionym na etacie, niż prowadząc dobrze prosperująca działalność gospodarczą. W najgorszym położeniu są młodzi przedsiębiorcy.

Są najmniej wiarygodni dla banku. I jak tu przedsiębiorcza młodzież ma rozwijać skrzydła?! Przedsiębiorca nie tylko musi dobrze zarabiać, musi też mieć całkiem spory staż w prowadzeniu tej działalności. Niektórym bankom wystarczy rok, w innych nawet dwa lata.

Wkład własny jest równie ważnym elementem jak dochód, jak nie ważniejszym. Gdy nasz dochód nie sięga 3.200 zł netto to oszczędności w wysokości 20-30% wartości nieruchomości znacząco podniosą nasze szanse na otrzymanie korzystnego kredytu. Oszczędności mogą podnieść naszą zdolność nawet o kilkanaście tysięcy złotych.

Także możemy spokojnie spodziewać się wyższego kredytu. Gdy tych oszczędności nie posiadamy, trudno będzie otrzymać kredyt, który w 100% pokryje koszt nieruchomości. Także warto z wyprzedzeniem o tym pomyśleć i w miarę możliwości coś nie coś odłożyć.

W każdym przypadku jednak powinniśmy się trzy razy zastanowić. Wiadomo, każdy by chciał mieć swój kąt. Jednak, czy będzie nas na niego stać. Bo przecież spłata kredytu to nie wszystkie nasze zobowiązania. Przecież trzeba będzie jeszcze żyć, opłacać czynsz, media, ubrać się i nakarmić.

A jeśli mamy jeszcze inne zobowiązania?

Może się okazać, że jesteśmy niewydolni finansowo, że mamy coraz większe problemy. Musimy liczyć się z tym, że miesięczna rata nie może być wyższa niż połowa naszego wynagrodzenia. To zakładając, że zarabiamy miesięcznie 2.000 zł netto, zostaje nam zaledwie 1.000 zł. Z czego musimy dokonać wszystkich opłat, utrzymać się. Może być ciężko. Jednak patrząc na to z innej strony.

Jakie mamy realne szanse na pozyskanie własnego mieszkania?

Na spadek lepiej nie liczyć. Jeśli nie spróbujemy, to się nie przekonamy. Dlaczego też mamy z góry zakładać, że się nie uda, że nie damy rady. Czy nie lepiej płacić miesięczną ratę w wysokości 1.500 zł za własne mieszkanie, niż płacić tą samą kwotę obcej osobie za wynajem kawalerki, która nigdy nie będzie nasza. Wystarczy nieco samodyscypliny.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

error: