Wezwanie do zapłaty – sprawdź jego autentyczność

5 min. czytania

Może to i zabrzmi dziwnie, ale dobry oszust to zawodowiec. A niestety w każdym zawodzie chcielibyśmy dobrze zarabiać. Tak, więc oszuści, żeby się utrzymać muszą mieć rękę na pulsie i czyhać na naszą uśpioną czujność. Z reguły jest tak, ze dużo łatwiej w pułapkę oszustów wpadają osoby, które już posiadają pewną ilość zaciągniętych zobowiązań.

Często są przytłoczone sytuacją i nie mają głowy na dociekanie czy wezwanie jest autentyczne czy nie. Zakładają, że to kolejne wezwanie z wielu i po prostu albo dostosowują się do wezwania i w miarę możliwości opłacają je, albo wsuwają do szuflady, udając, że nie ma tematu. W tym przypadku to drugie rozwiązanie może ratować ich już kiepską sytuację.

Oszuści nie śpią. Bądź czujny.

Wysyłanie fałszywych wezwań do zapłaty to nie jest nowy pomysł na szybki zarobek. Głośno o nim było już kilka lat temu. Schemat jest wciąż taki sam. Są tacy, którzy bez zastanowienia regulują należność i nie wracają do sprawy, są tacy, którzy wezwanie schowają głęboko, między innymi i tacy, którym zapala się czerwone światełko i zgłaszają sprawę odpowiednim organom.

I to właśnie dzięki tym ostatnim jesteśmy w stanie praktycznie „deptać po piętach” oszustom.

Należy też przyznać, że i w ich fachu technologia znacznie się rozwinęła. Wezwania do zapłaty wystawione i przesłane przez takiego delikwenta do złudzenia mogą przypominać te prawdziwe, różnią się zwykle numerem konta. Rozróżni je zwykle osoba, która dobrze zna oryginalny dokument i wie, na co zwracać uwagę.

Poniżej kilka wskazówek jak nie dać się „nabić w butelkę”.

Pisze do mnie urząd skarbowy, operator sieci komórkowych, urząd celny czy inny windykator

I takie przypadki się zdarzają. Zwłaszcza w okresie składania corocznych deklaracji podatkowych. Osoby, które nie rozliczają się samodzielnie, nie mają o tym zielonego pojęcia, korzystają albo z biur rachunkowych, albo gotowych programów komputerowych, nie mają pewności czy program bądź księgowa zrobiła to prawidłowo, mogą być potencjalną ofiarą oszustów.

Nikt nie chce zadzierać z fiskusem. Jest wezwanie do zapłaty, trzeba uregulować i tyle.

Poza tym pisma ze skarbówki otrzymujemy stosunkowo rzadko, jeśli w ogóle i nie mamy możliwości znać jego treści na pamięć. Na całe szczęście takie wezwania trafiają też na bardziej czujny grunt. Dzięki tym przezorniejszym osobom zgłaszającym się ze swoimi wątpliwościami do urzędu dużo łatwiej jest zlokalizować problem.

Jeśli więc mamy choćby najmniejszą wątpliwość, co do autentyczności pisma, które akurat otrzymaliśmy, warto pofatygować się osobiście do urzędu i sprawdzić.

A takie wezwanie do zapłaty możemy dostać od wielu pseudo instytucji. Może to być komornik, windykator, ubezpieczyciel czy jeszcze inne. Czym treść pisma będzie bardziej wiarygodna, tym większe szanse, że oszustwo na szerszą skalę będzie skuteczne. Każdy sposób jest dobry, aby oszust mógł posiąść nasze dane osobowe czy pieniądze.

Często może się zdarzać, że oszuści z różnych źródeł wchodzą w posiadanie wiedzy na temat naszych zobowiązań i skrupulatnie mogą tą wiedzę wykorzystać. Na żadne wezwanie nie należy reagować spontanicznie. Dobrze jest zachować zimną krew i zanim się dokona spłaty zobowiązania, rozwiać wszelkie wątpliwości.

Dużo prościej mają osoby niemające na swoim koncie zaciągniętych zobowiązań. Wówczas takie wezwanie natychmiast wzmaga czujność a jego weryfikacja jest bardzo prosta.

Elementy wezwania, na które warto zwrócić uwagę

Tak jak przy zwykłych fakturach przesyłanych pocztą tak i przy wezwaniu do zapłaty jest dołączony gotowy, wypełniony blankiet na dokonanie przelewu na poczcie. W przypadku fałszywego wezwania też tak jest, z tą różnicą, że przy numerze konta nie ma podanego odbiorcy. Podobnie będzie w samej treści wezwania. Będzie podany numer konta jednak odbiorcy brak.

Tu już powinno zaświecić się światełko ostrzegawcze.

Nie jest też większym problemem udać się do nadawcy wezwania, ewentualnie skontaktować się z infolinią. Tam z pewnością uzyskamy wszelkie potrzebne nam informacje. Dowiemy się czy faktycznie ta instytucja była adresatem nadanego do nas wezwania i czy faktycznie mamy wobec niej jakiekolwiek zobowiązania do spłacenia.

Prosta sprawa jest, gdy wezwanie do zapłaty otrzymujemy od urzędu skarbowego. Autentyczność wezwania można już zweryfikować wchodząc na stronę internetową i porównać numer konta zawarty w naszym wezwaniu z tym umieszczonym na stronie.

Poza tym robiąc przelew ze swojego rachunku na rachunek urzędu skarbowego, bank nas zapyta czy chcemy dokonać płatności na konto urzędu skarbowego. Wówczas mamy pewność, że numer jest prawdziwy.

Zwykle w takich sfałszowanych wezwaniach do zapłaty brakuje też konkretnych danych osoby kierującej do nas pismo. Brakuje imienia, nazwiska i zajmowanego stanowiska. Często widnieje tylko lakoniczna pieczątka firmy, świadcząca o niczym.

Ci sprytniejsi albo bardziej wyrachowani posuwają się dalej. Wezwanie do zapłaty wysyłają mailem. Wiadomość taka zwykle zawiera specyficzny załącznik, którego otwarcie może nas słono kosztować. Zazwyczaj jest to program szpiegujący i w ten sposób nasze wszelkie dane dostają się w niepowołane ręce, a nasz sprzęt jest w ich władaniu.

Żadna szanująca się instytucja nie wysyła tego typu wiadomości mailem. Dlatego nie powinniśmy ich nawet otwierać, tylko natychmiast przenieść do kosza. Jeśli my czujemy się w miarę bezpiecznie, to może ktoś inny będzie potrzebował pomocy. Zwróćmy szczególną uwagę na starsze osoby w naszym otoczeniu. To one najczęściej padają ofiarą oszustów.

Foto: Shutterstock
5 min. czytania

Może to i zabrzmi dziwnie, ale dobry oszust to zawodowiec. A niestety w każdym zawodzie chcielibyśmy dobrze zarabiać. Tak, więc oszuści, żeby się utrzymać muszą mieć rękę na pulsie i czyhać na naszą uśpioną czujność. Z reguły jest tak, ze dużo łatwiej w pułapkę oszustów wpadają osoby, które już posiadają pewną ilość zaciągniętych zobowiązań.

Często są przytłoczone sytuacją i nie mają głowy na dociekanie czy wezwanie jest autentyczne czy nie. Zakładają, że to kolejne wezwanie z wielu i po prostu albo dostosowują się do wezwania i w miarę możliwości opłacają je, albo wsuwają do szuflady, udając, że nie ma tematu. W tym przypadku to drugie rozwiązanie może ratować ich już kiepską sytuację.

Oszuści nie śpią. Bądź czujny.

Wysyłanie fałszywych wezwań do zapłaty to nie jest nowy pomysł na szybki zarobek. Głośno o nim było już kilka lat temu. Schemat jest wciąż taki sam. Są tacy, którzy bez zastanowienia regulują należność i nie wracają do sprawy, są tacy, którzy wezwanie schowają głęboko, między innymi i tacy, którym zapala się czerwone światełko i zgłaszają sprawę odpowiednim organom.

I to właśnie dzięki tym ostatnim jesteśmy w stanie praktycznie „deptać po piętach” oszustom.

Należy też przyznać, że i w ich fachu technologia znacznie się rozwinęła. Wezwania do zapłaty wystawione i przesłane przez takiego delikwenta do złudzenia mogą przypominać te prawdziwe, różnią się zwykle numerem konta. Rozróżni je zwykle osoba, która dobrze zna oryginalny dokument i wie, na co zwracać uwagę.

Poniżej kilka wskazówek jak nie dać się „nabić w butelkę”.

Pisze do mnie urząd skarbowy, operator sieci komórkowych, urząd celny czy inny windykator

I takie przypadki się zdarzają. Zwłaszcza w okresie składania corocznych deklaracji podatkowych. Osoby, które nie rozliczają się samodzielnie, nie mają o tym zielonego pojęcia, korzystają albo z biur rachunkowych, albo gotowych programów komputerowych, nie mają pewności czy program bądź księgowa zrobiła to prawidłowo, mogą być potencjalną ofiarą oszustów.

Nikt nie chce zadzierać z fiskusem. Jest wezwanie do zapłaty, trzeba uregulować i tyle.

Poza tym pisma ze skarbówki otrzymujemy stosunkowo rzadko, jeśli w ogóle i nie mamy możliwości znać jego treści na pamięć. Na całe szczęście takie wezwania trafiają też na bardziej czujny grunt. Dzięki tym przezorniejszym osobom zgłaszającym się ze swoimi wątpliwościami do urzędu dużo łatwiej jest zlokalizować problem.

Jeśli więc mamy choćby najmniejszą wątpliwość, co do autentyczności pisma, które akurat otrzymaliśmy, warto pofatygować się osobiście do urzędu i sprawdzić.

A takie wezwanie do zapłaty możemy dostać od wielu pseudo instytucji. Może to być komornik, windykator, ubezpieczyciel czy jeszcze inne. Czym treść pisma będzie bardziej wiarygodna, tym większe szanse, że oszustwo na szerszą skalę będzie skuteczne. Każdy sposób jest dobry, aby oszust mógł posiąść nasze dane osobowe czy pieniądze.

Często może się zdarzać, że oszuści z różnych źródeł wchodzą w posiadanie wiedzy na temat naszych zobowiązań i skrupulatnie mogą tą wiedzę wykorzystać. Na żadne wezwanie nie należy reagować spontanicznie. Dobrze jest zachować zimną krew i zanim się dokona spłaty zobowiązania, rozwiać wszelkie wątpliwości.

Dużo prościej mają osoby niemające na swoim koncie zaciągniętych zobowiązań. Wówczas takie wezwanie natychmiast wzmaga czujność a jego weryfikacja jest bardzo prosta.

Elementy wezwania, na które warto zwrócić uwagę

Tak jak przy zwykłych fakturach przesyłanych pocztą tak i przy wezwaniu do zapłaty jest dołączony gotowy, wypełniony blankiet na dokonanie przelewu na poczcie. W przypadku fałszywego wezwania też tak jest, z tą różnicą, że przy numerze konta nie ma podanego odbiorcy. Podobnie będzie w samej treści wezwania. Będzie podany numer konta jednak odbiorcy brak.

Tu już powinno zaświecić się światełko ostrzegawcze.

Nie jest też większym problemem udać się do nadawcy wezwania, ewentualnie skontaktować się z infolinią. Tam z pewnością uzyskamy wszelkie potrzebne nam informacje. Dowiemy się czy faktycznie ta instytucja była adresatem nadanego do nas wezwania i czy faktycznie mamy wobec niej jakiekolwiek zobowiązania do spłacenia.

Prosta sprawa jest, gdy wezwanie do zapłaty otrzymujemy od urzędu skarbowego. Autentyczność wezwania można już zweryfikować wchodząc na stronę internetową i porównać numer konta zawarty w naszym wezwaniu z tym umieszczonym na stronie.

Poza tym robiąc przelew ze swojego rachunku na rachunek urzędu skarbowego, bank nas zapyta czy chcemy dokonać płatności na konto urzędu skarbowego. Wówczas mamy pewność, że numer jest prawdziwy.

Zwykle w takich sfałszowanych wezwaniach do zapłaty brakuje też konkretnych danych osoby kierującej do nas pismo. Brakuje imienia, nazwiska i zajmowanego stanowiska. Często widnieje tylko lakoniczna pieczątka firmy, świadcząca o niczym.

Ci sprytniejsi albo bardziej wyrachowani posuwają się dalej. Wezwanie do zapłaty wysyłają mailem. Wiadomość taka zwykle zawiera specyficzny załącznik, którego otwarcie może nas słono kosztować. Zazwyczaj jest to program szpiegujący i w ten sposób nasze wszelkie dane dostają się w niepowołane ręce, a nasz sprzęt jest w ich władaniu.

Żadna szanująca się instytucja nie wysyła tego typu wiadomości mailem. Dlatego nie powinniśmy ich nawet otwierać, tylko natychmiast przenieść do kosza. Jeśli my czujemy się w miarę bezpiecznie, to może ktoś inny będzie potrzebował pomocy. Zwróćmy szczególną uwagę na starsze osoby w naszym otoczeniu. To one najczęściej padają ofiarą oszustów.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

error: