W jaki sposób możemy sprawdzić czy jesteśmy w rejestrze dłużników?

5 min. czytania

Wydawać by się mogło, że do rejestru dłużników trafić mogą tylko osoby korzystające z różnego rodzaju kredytów czy pożyczek czy to w bankach czy instytucjach pozabankowych. Nic bardziej mylnego. Niemalże każdy dorosły obywatel ma jakieś zobowiązania wobec innych usługodawców. Co miesiąc opłacamy rachunek za telefon, internet, czynsz za mieszkanie, prąd czy gaz. To wszystko to już są zobowiązania. Nawet z takimi zaległymi zobowiązaniami możemy trafić do rejestru dłużników.

Każdemu może zdarzyć się taka sytuacja, że w natłoku obowiązków, w ciągłym pędzie może o czymś zapomnieć, nie musi to być koniecznie spłata raty kredytu za samochód, czy mieszkaniowego. Może nam umknąć spłata chwilówki (terminy spłaty są tak krótkie, że nie trudno je przegapić), możemy przeoczyć, że stałe zlecenie na opłacenie czynszu właśnie skończyło się dwa miesiące temu i czynsz nie został opłacony. Wbrew pozorom – do rejestru dłużników wcale nie jest trudno trafić.

Mogą też pojawić się niespodziewane, być może przejściowe kłopoty z płynnością finansową, a co za tym idzie nie byliśmy w stanie uregulować bieżących zobowiązań. Jednak mimo tego, że w miarę poprawy sytuacji zaczynamy na bieżąco regulować zadłużenie tak jak tego od nas oczekuje wierzyciel, to niestety może to się odbić na naszej historii kredytowej. Jak możemy sprawdzić, czy przypadkiem nie trafiliśmy do niechlubnego grona dłużników?

Bazy dłużników w Polsce

Warto wiedzieć, jakie bazy dłużników mamy w Polsce. Wszelkie informacje o dłużnikach i ich stanie zadłużenia są rejestrowane i przechowywane w Biurze Informacji Gospodarczej, potocznie zwanym BIG. Oprócz BIG informacje o naszym stanie zadłużenia gromadzić jeszcze będą: rejestr dłużników ERIF, InfoMonitor i Krajowy Rejestr Dłużników.

Kto ma prawo umieszczać informacje o naszym stanie zadłużenia w tych bazach?

O naszych problemach z terminowym regulowaniem zobowiązań mogą informować i umieszczać informacje w bazach dłużników firmy windykacyjne, spółdzielnie mieszkaniowe, gminy, banki czy towarzystwa ubezpieczeniowe a nawet inna osoba fizyczna, która będzie w posiadaniu wyroku sądu, który potwierdzi nasze zobowiązanie wobec tej osoby.

Czy to oznacza, że jeśli pojawi się problem i nie zapłacimy w danym miesiącu raty czy czynszu za mieszkanie to od razu trafiamy do rejestru dłużników? Na całe szczęście – nie! Żeby informację o zadłużeniu można było umieścić w bazach dłużników, ich dług musi być przeterminowany, co najmniej dwa miesiące i wynosić nie mniej niż 200 zł w przypadku osób indywidualnych i 500 zł w przypadku przedsiębiorstw.

Innym obostrzeniem jest obowiązek poinformowania dłużnika przez wierzyciela o tym, że chce umieścić informację o zadłużeniu w bazie. Wierzyciel musi tego dokonać na miesiąc przed fizycznym dokonaniem tej czynności.

Etapy wpisu do rejestru dłużników

Na całe szczęście to nie jest tak, że w momencie, kiedy powstaje zadłużenie z marszu trafiamy do rejestru dłużników. Ten proceder trochę trwa. W pierwszej kolejności do dłużnika zostaje wysłane wezwanie do zapłaty za pośrednictwem poczty za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, ewentualnie może zostać doręczone osobiście przez przedstawiciela firmy do rąk własnych dłużnika.

Chyba, że wierzycielem jest osoba prywatna – w takim przypadku wystarczy, że do rejestru złoży odpis wyroku sądu, z którego będzie wynikało nasze zobowiązanie wobec tej osoby.

WAŻNA INFORMACJA! Zobowiązania mamy niemalże wszyscy (zazwyczaj – ci, co twierdzą, że ich nie mają, są w błędzie, albo mają już takie problemy, że jest im wszystko jedno). Jednak nie wielu z nas wie, że raz na pół roku mamy możliwość bezpłatnego sprawdzenia w bazach dłużników, czy przypadkiem tam nie trafiliśmy. Jeśli wydaje się nam, że mamy potrzebę częstszego korzystania z raportów rejestrów dłużników, to każdy kolejny pobierany z ERIF będzie nas kosztował 3 zł.

Jakie informacje możemy wyczytać z takiego raportu?

Przede wszystkim to, czy figurujemy tam, jako dłużnicy. Jeśli okaże się, że zaistniał taki incydent, to dowiemy się, na jakiej podstawie zostaliśmy tam wpisani i wobec kogo mamy to zaległe zobowiązanie, no i oczywiście, w jakiej ono jest wysokości.

Dodatkowe informacje, jakie możemy uzyskać, to weryfikacja zapytań na nasz temat w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Co to znaczy? Możemy sprawdzić, kto i w jakim celu zapytywał o stan naszego zadłużenia.

Jak skorzystać z raportów rejestrów dłużników?

Wystarczy wejść na stronę internetową infokonsument.pl, gdzie będziemy mogli założyć sobie konto. W tym celu należy wypełnić formularz rejestracyjny umieszczony na tej stronie. Do zalogowania będzie nam potrzebny nr PESEL, oraz hasło, które ustawimy podczas rejestracji. W następnej kolejności zlecamy przygotowanie raportu, wchodząc z zakładkę „sprawdzenie”.

Jeśli taki raport będziemy chcieli uzyskać z Krajowego Rejestru Dłużników, to warto pamiętać o tym, że KRD musi mieć 100% pewności, że osoba, która chce uzyskać informację na temat naszego zadłużenia to właśnie my. W tym celu będzie od nas wymagał skanu dokumentu tożsamości – tego samego, którego używaliśmy podczas rejestracji. W ten sposób potwierdzamy nasze dane, a konto dopiero wtedy zostanie aktywowane. Teraz już spokojnie możemy prześledzić naszą historię kredytową w KRD i rozwiać wszelkie wątpliwości.

To wcale nie jest przesadna ostrożność. Warto korzystać chociażby z tych, co półrocznych, darmowych raportów. Wbrew pozorom, wciąż za często przekazujemy swój dowód osobisty lub inne dokumenty osobom trzecim, które nie zawsze muszą mieć uczciwe zamiary wobec nas.

Jeśli nam się wydaje, że nie mamy przeterminowanych zobowiązań, to warto sprawdzić, czy przypadkiem, ktoś zupełnie obcy nie żyje trochę na nasz koszt. To nic nie kosztuje. Warto też zwrócić się o taki raport w momencie, gdy spłacimy całość zobowiązania, tylko po to, aby się upewnić, czy taka informacja została udostępniona przez pożyczkodawcę. Raport o zadłużeniu może się przydać nie tylko w momencie, gdy staramy się o kolejny kredyt.

Foto: Shutterstock
5 min. czytania

Wydawać by się mogło, że do rejestru dłużników trafić mogą tylko osoby korzystające z różnego rodzaju kredytów czy pożyczek czy to w bankach czy instytucjach pozabankowych. Nic bardziej mylnego. Niemalże każdy dorosły obywatel ma jakieś zobowiązania wobec innych usługodawców. Co miesiąc opłacamy rachunek za telefon, internet, czynsz za mieszkanie, prąd czy gaz. To wszystko to już są zobowiązania. Nawet z takimi zaległymi zobowiązaniami możemy trafić do rejestru dłużników.

Każdemu może zdarzyć się taka sytuacja, że w natłoku obowiązków, w ciągłym pędzie może o czymś zapomnieć, nie musi to być koniecznie spłata raty kredytu za samochód, czy mieszkaniowego. Może nam umknąć spłata chwilówki (terminy spłaty są tak krótkie, że nie trudno je przegapić), możemy przeoczyć, że stałe zlecenie na opłacenie czynszu właśnie skończyło się dwa miesiące temu i czynsz nie został opłacony. Wbrew pozorom – do rejestru dłużników wcale nie jest trudno trafić.

Mogą też pojawić się niespodziewane, być może przejściowe kłopoty z płynnością finansową, a co za tym idzie nie byliśmy w stanie uregulować bieżących zobowiązań. Jednak mimo tego, że w miarę poprawy sytuacji zaczynamy na bieżąco regulować zadłużenie tak jak tego od nas oczekuje wierzyciel, to niestety może to się odbić na naszej historii kredytowej. Jak możemy sprawdzić, czy przypadkiem nie trafiliśmy do niechlubnego grona dłużników?

Bazy dłużników w Polsce

Warto wiedzieć, jakie bazy dłużników mamy w Polsce. Wszelkie informacje o dłużnikach i ich stanie zadłużenia są rejestrowane i przechowywane w Biurze Informacji Gospodarczej, potocznie zwanym BIG. Oprócz BIG informacje o naszym stanie zadłużenia gromadzić jeszcze będą: rejestr dłużników ERIF, InfoMonitor i Krajowy Rejestr Dłużników.

Kto ma prawo umieszczać informacje o naszym stanie zadłużenia w tych bazach?

O naszych problemach z terminowym regulowaniem zobowiązań mogą informować i umieszczać informacje w bazach dłużników firmy windykacyjne, spółdzielnie mieszkaniowe, gminy, banki czy towarzystwa ubezpieczeniowe a nawet inna osoba fizyczna, która będzie w posiadaniu wyroku sądu, który potwierdzi nasze zobowiązanie wobec tej osoby.

Czy to oznacza, że jeśli pojawi się problem i nie zapłacimy w danym miesiącu raty czy czynszu za mieszkanie to od razu trafiamy do rejestru dłużników? Na całe szczęście – nie! Żeby informację o zadłużeniu można było umieścić w bazach dłużników, ich dług musi być przeterminowany, co najmniej dwa miesiące i wynosić nie mniej niż 200 zł w przypadku osób indywidualnych i 500 zł w przypadku przedsiębiorstw.

Innym obostrzeniem jest obowiązek poinformowania dłużnika przez wierzyciela o tym, że chce umieścić informację o zadłużeniu w bazie. Wierzyciel musi tego dokonać na miesiąc przed fizycznym dokonaniem tej czynności.

Etapy wpisu do rejestru dłużników

Na całe szczęście to nie jest tak, że w momencie, kiedy powstaje zadłużenie z marszu trafiamy do rejestru dłużników. Ten proceder trochę trwa. W pierwszej kolejności do dłużnika zostaje wysłane wezwanie do zapłaty za pośrednictwem poczty za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, ewentualnie może zostać doręczone osobiście przez przedstawiciela firmy do rąk własnych dłużnika.

Chyba, że wierzycielem jest osoba prywatna – w takim przypadku wystarczy, że do rejestru złoży odpis wyroku sądu, z którego będzie wynikało nasze zobowiązanie wobec tej osoby.

WAŻNA INFORMACJA! Zobowiązania mamy niemalże wszyscy (zazwyczaj – ci, co twierdzą, że ich nie mają, są w błędzie, albo mają już takie problemy, że jest im wszystko jedno). Jednak nie wielu z nas wie, że raz na pół roku mamy możliwość bezpłatnego sprawdzenia w bazach dłużników, czy przypadkiem tam nie trafiliśmy. Jeśli wydaje się nam, że mamy potrzebę częstszego korzystania z raportów rejestrów dłużników, to każdy kolejny pobierany z ERIF będzie nas kosztował 3 zł.

Jakie informacje możemy wyczytać z takiego raportu?

Przede wszystkim to, czy figurujemy tam, jako dłużnicy. Jeśli okaże się, że zaistniał taki incydent, to dowiemy się, na jakiej podstawie zostaliśmy tam wpisani i wobec kogo mamy to zaległe zobowiązanie, no i oczywiście, w jakiej ono jest wysokości.

Dodatkowe informacje, jakie możemy uzyskać, to weryfikacja zapytań na nasz temat w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Co to znaczy? Możemy sprawdzić, kto i w jakim celu zapytywał o stan naszego zadłużenia.

Jak skorzystać z raportów rejestrów dłużników?

Wystarczy wejść na stronę internetową infokonsument.pl, gdzie będziemy mogli założyć sobie konto. W tym celu należy wypełnić formularz rejestracyjny umieszczony na tej stronie. Do zalogowania będzie nam potrzebny nr PESEL, oraz hasło, które ustawimy podczas rejestracji. W następnej kolejności zlecamy przygotowanie raportu, wchodząc z zakładkę „sprawdzenie”.

Jeśli taki raport będziemy chcieli uzyskać z Krajowego Rejestru Dłużników, to warto pamiętać o tym, że KRD musi mieć 100% pewności, że osoba, która chce uzyskać informację na temat naszego zadłużenia to właśnie my. W tym celu będzie od nas wymagał skanu dokumentu tożsamości – tego samego, którego używaliśmy podczas rejestracji. W ten sposób potwierdzamy nasze dane, a konto dopiero wtedy zostanie aktywowane. Teraz już spokojnie możemy prześledzić naszą historię kredytową w KRD i rozwiać wszelkie wątpliwości.

To wcale nie jest przesadna ostrożność. Warto korzystać chociażby z tych, co półrocznych, darmowych raportów. Wbrew pozorom, wciąż za często przekazujemy swój dowód osobisty lub inne dokumenty osobom trzecim, które nie zawsze muszą mieć uczciwe zamiary wobec nas.

Jeśli nam się wydaje, że nie mamy przeterminowanych zobowiązań, to warto sprawdzić, czy przypadkiem, ktoś zupełnie obcy nie żyje trochę na nasz koszt. To nic nie kosztuje. Warto też zwrócić się o taki raport w momencie, gdy spłacimy całość zobowiązania, tylko po to, aby się upewnić, czy taka informacja została udostępniona przez pożyczkodawcę. Raport o zadłużeniu może się przydać nie tylko w momencie, gdy staramy się o kolejny kredyt.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

66 + = 70

error: