W jaką walutę warto inwestować w trudniejszych czasach?

3 min. czytania

Obecna sytuacja epidemiczna odsłoniła nasze słabości. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do pewnej stabilności, do życia w taki sposób, jaki sobie obraliśmy. A tym czasem długotrwała konieczność przebywania w miejscu zamieszkania, brak możliwości normalnego wykonywania pracy zawodowej, czasami utrata pracy, brak stabilności, podejmowanie innych czynności, które pozwalają w miarę normalnie funkcjonować uruchomiło w nas lęk i mnóstwo obaw o „jutro”. Nie wiemy, co z naszą pracą, nie wiemy, co z gospodarką narodową, – w jaki sposób to wszystko się na nas odbije.

Która waluta może zabezpieczyć nas w dobie kryzysu?

Każda inna niż złotówka. Oczywiście każda inna, która jest od niej mocniejsza. Złotówka od dawna nie miała dobrych notowań. Epidemia ani jej nie pomogła ani nie zaszkodziła. Wciąż rosnąca inflacja pochłaniała i pochłania znaczną część dochodu z kont oszczędnościowych i lokat.

Na dzień dzisiejszy w siłę urósł dolar. Każdy, kto gromadził tą walutę na kilka miesięcy przed wybuchem epidemii dzisiaj może się cieszyć całkiem sporym zyskiem. Inną walutą, która mogłaby nas zabezpieczyć to ku wielkiemu zaskoczeniu wielu jest chiński juan, choć jego przyszłość jest dość trudna do przewidzenia. Na ten czas gospodarka chińska podnosi się z gruzów po epidemii.

Reszta świata w żałobie i w gospodarczej recesji

A tymczasem Stany Zjednoczone i Europa pogrąża się w żałobie, nie potrafiąc sobie poradzić z ilością zachorowań i rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Jednym z pierwszych kroków w celu powstrzymania zachorowań było zatrzymanie produkcji w wielkich firmach i zamknięto małe przedsiębiorstwa, zwykle to takie, które i tak ledwo utrzymywały się na rynku.

Te niewielkie przedsiębiorstwa, które były w stanie utrzymać się tylko w większości przypadków z realizacji przez kontrahentów zobowiązań finansowych regulowanych w miesiącu mogło w ogóle funkcjonować. Rzadko, który przedsiębiorca był w stanie odkładać środki na tak zwaną czarną godzinę. Już dziś wiadomo, że wielu z tych przedsiębiorców nie powróci do działalności.

Wiele branż już się nie udźwignie, wiele sektorów będzie potrzebowało stworzenia nowego systemu, który pomoże w dźwignięciu gospodarki. Trudno w takich chwilach myśleć pozytywnie, jednak pogłębianie stanów depresyjnych jeszcze nikomu w niczym nie pomogło. Może jednak nie warto skupiać się na tym, co złego nas spotkało, a wykorzystać ten dany nam czas na lepsze poznanie siebie.

Szukajmy nowych możliwości inwestowania

Być może znajdziemy nowe pasje, rozwiniemy nowe umiejętności, które na przykład pomogą nam zarobić jeszcze większe pieniądze niż dotychczas zarabialiśmy. Być może doznamy jakiegoś olśnienia i wymyślimy, w co warto zainwestować, tak, żebyśmy za kilka lat zebrali tego konkretne żniwo. A wiadomo, że pieniądz lubi być obracany i przyciąga jeszcze większy pieniądz.

Wówczas można zainwestować w nieruchomość, kupić działkę. Na takich inwestycjach rzadko się traci.

Foto: Shutterstock
3 min. czytania

Obecna sytuacja epidemiczna odsłoniła nasze słabości. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do pewnej stabilności, do życia w taki sposób, jaki sobie obraliśmy. A tym czasem długotrwała konieczność przebywania w miejscu zamieszkania, brak możliwości normalnego wykonywania pracy zawodowej, czasami utrata pracy, brak stabilności, podejmowanie innych czynności, które pozwalają w miarę normalnie funkcjonować uruchomiło w nas lęk i mnóstwo obaw o „jutro”. Nie wiemy, co z naszą pracą, nie wiemy, co z gospodarką narodową, – w jaki sposób to wszystko się na nas odbije.

Która waluta może zabezpieczyć nas w dobie kryzysu?

Każda inna niż złotówka. Oczywiście każda inna, która jest od niej mocniejsza. Złotówka od dawna nie miała dobrych notowań. Epidemia ani jej nie pomogła ani nie zaszkodziła. Wciąż rosnąca inflacja pochłaniała i pochłania znaczną część dochodu z kont oszczędnościowych i lokat.

Na dzień dzisiejszy w siłę urósł dolar. Każdy, kto gromadził tą walutę na kilka miesięcy przed wybuchem epidemii dzisiaj może się cieszyć całkiem sporym zyskiem. Inną walutą, która mogłaby nas zabezpieczyć to ku wielkiemu zaskoczeniu wielu jest chiński juan, choć jego przyszłość jest dość trudna do przewidzenia. Na ten czas gospodarka chińska podnosi się z gruzów po epidemii.

Reszta świata w żałobie i w gospodarczej recesji

A tymczasem Stany Zjednoczone i Europa pogrąża się w żałobie, nie potrafiąc sobie poradzić z ilością zachorowań i rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Jednym z pierwszych kroków w celu powstrzymania zachorowań było zatrzymanie produkcji w wielkich firmach i zamknięto małe przedsiębiorstwa, zwykle to takie, które i tak ledwo utrzymywały się na rynku.

Te niewielkie przedsiębiorstwa, które były w stanie utrzymać się tylko w większości przypadków z realizacji przez kontrahentów zobowiązań finansowych regulowanych w miesiącu mogło w ogóle funkcjonować. Rzadko, który przedsiębiorca był w stanie odkładać środki na tak zwaną czarną godzinę. Już dziś wiadomo, że wielu z tych przedsiębiorców nie powróci do działalności.

Wiele branż już się nie udźwignie, wiele sektorów będzie potrzebowało stworzenia nowego systemu, który pomoże w dźwignięciu gospodarki. Trudno w takich chwilach myśleć pozytywnie, jednak pogłębianie stanów depresyjnych jeszcze nikomu w niczym nie pomogło. Może jednak nie warto skupiać się na tym, co złego nas spotkało, a wykorzystać ten dany nam czas na lepsze poznanie siebie.

Szukajmy nowych możliwości inwestowania

Być może znajdziemy nowe pasje, rozwiniemy nowe umiejętności, które na przykład pomogą nam zarobić jeszcze większe pieniądze niż dotychczas zarabialiśmy. Być może doznamy jakiegoś olśnienia i wymyślimy, w co warto zainwestować, tak, żebyśmy za kilka lat zebrali tego konkretne żniwo. A wiadomo, że pieniądz lubi być obracany i przyciąga jeszcze większy pieniądz.

Wówczas można zainwestować w nieruchomość, kupić działkę. Na takich inwestycjach rzadko się traci.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

error: