Spóźniasz się ze spłatą zobowiązań – z czym możesz się liczyć?

6 min. czytania

Rzadko, kto zaciąga zobowiązania finansowe, bez zamiaru ich spłaty. Choć nie są to też zupełnie odosobnione przypadki. Ale założenie jest takie, że mamy chwilowy brak płynności finansowej i za chwilę będzie wszystko w porządku, spłacimy pożyczkę bez najmniejszego problemu i powrócimy do normalności.

Niestety, życie często weryfikuje nasze plany i pożyczka, czy chwilówka, która nie miała nam sprawić najmniejszego problemu staje się ogromnym głazem w naszym ogródku. Nie możemy dotrzymać terminu spłaty, bo najzwyczajniej w świecie nie mamy pieniędzy. Co zrobić w takiej sytuacji?

Z jakimi konsekwencjami powinniśmy się liczyć w przypadku nieterminowego spłacenia zobowiązania? Tego powinniśmy się dowiedzieć jeszcze przed podpisaniem umowy pożyczkowej. Dobrze wiedzieć, co nam grozi w przypadku pojawienia się komplikacji.

Z jakimi konsekwencjami możemy się spotkać?

Czy faktycznie niewielkie opóźnienie w spłacie zobowiązania może nas wpędzić w pętlę zadłużenia? Z takimi historiami często możemy się spotkać, czy to w telewizji, czy w internecie. Czasami coś usłyszymy wśród znajomych. O czym świadczą takie przypadki? Może o tym, że firmy pożyczkowe to krwiożercze bestie, a może o ludzkiej nieporadności. Przecież podobno nie ma sytuacji bez wyjścia.

Faktem jest, że opóźniając termin spłaty zobowiązania narażamy się na większe i to sporo większe koszty. Tu gra się toczy o każdy dzień, z każdą dobą te koszty są większe i większe, dlatego nie warto unikać kontaktu z pożyczkodawcą. Przeciwnie, należy jak najszybciej omówić z nim nasz problem i próbować negocjacji. Jesteśmy na względnie korzystnej pozycji, jeśli z tym problemem zwrócimy się jeszcze przed upływem terminu spłaty

Najważniejsze, żebyśmy byli świadomi konsekwencji. Powinniśmy wiedzieć, jakie koszty poniesiemy, gdy nie spłacimy w terminie zobowiązania. W niektórych firmach koszt taki może wynosić nawet 100% wartości pożyczki. Warto reagować jak najszybciej, bo firma upomni się o swoje już kilka dni po upływie terminu do spłaty.

A za każdy skierowany do nas monit zapłacimy prędzej czy później właśnie my. A koszt takich ponagleń może być różny. W jednej firmie będzie to kilka złotych w innej kilkanaście. I bez znaczenia jest, w jakiej formie to będzie się odbywało, czy to listownej czy telefonicznej, a może nawet mailowej.

Kiedy zazwyczaj rozpoczyna się ten mało przyjemny dla nas proces upominania się o swoje? Zazwyczaj 30 dni po upływie terminu spłaty, firmy pożyczkowe kierują sprawę do sądu, ewentualnie w początkowej fazie wewnętrzne działy, lub zewnętrzne firmy windykacyjne przejmują sprawę. Najczęściej polubowne rozwiązania są dla nas najkorzystniejsze.

Nie warto się ukrywać i unikać konfrontacji z wierzycielem. Z nim możemy się jeszcze dogadać. Z komornikiem będzie już znacznie gorzej. Innym, niekorzystnym następstwem niespłaconego w terminie zobowiązania będzie wpisanie do rejestrów dłużników. To z kolei ma niekorzystny wpływ na naszą historię kredytową, a to znowu źle nam wróży w przypadku starania się o kolejną pożyczkę czy kredyt.

Jak zmniejszyć konsekwencje opóźnień w spłacie?

Z pewnością spotkamy się z mniej dokuczliwymi konsekwencjami, jeśli firma pożyczkowa, z której usług skorzystaliśmy może nam zaproponować wydłużenie okresu spłaty. Oczywiście, taka propozycja będzie nas dodatkowo kosztowała, jednak ta opłata będzie zdecydowanie mniej uciążliwa niż wypowiedzenie umowy przez firmę pożyczkową. O jaki okres możemy wydłużyć termin spłaty? To niezbyt długi czas – może to być 7, 15 lub 30 dni.

Czym dłuższy ten okres, tym wyższa dopłata. Zdecydowana większość prywatnych firm pożyczkowych dysponuje taką usługą, jednak niemalże w każdej z nich oferta nieco się różni. Warto pamiętać, że takie wydłużenie okresu spłaty nie odbywa się automatycznie, gdy tylko spłata nie wpłynie w terminie. Należy się zwrócić do firmy o takie wydłużenie czy to za pośrednictwem strony internetowej czy bezpośrednio w siedzibie.

A ile wynosi taka opłata za wydłużenie okresu spłaty?

Zazwyczaj wynosi on tyle samo, co RRSO.

Dobrym rozwiązaniem kłopotów, nawet lepszym i tańszym niż przedłużenie terminu spłaty, może też być próba rozłożenia zobowiązań na raty. Ta usługa również nie należy do najtańszych. Powinniśmy zacząć od złożenia wniosku o rozłożenie należności na raty. Opłata, jaką będziemy musieli uiścić to około 10-20% wartości długu.

W umowie pożyczki opcja taka jest sprytnie nazwana „nowym planem spłaty”. Mało chwytliwe hasło, które często zostaje pominięte przez klientów. A jaką decyzję podejmie firma? To wszystko zależy od tego jak oceni klienta.

W przypadku, gdy firma wyda już pozytywną decyzję, rozłoży nam zadłużenie na raty, zostanie ustalony nowy harmonogram spłaty – bezwarunkowo musimy się go trzymać i realizować. W innym wypadku niemalże natychmiastowo ugoda zostaje zerwana a zadłużenie przekazane zostaje do windykacji. Firma, która proponuje takie rozwiązanie jest na przykład Vivus. Jednak o raty możemy się starać dopiero 30 dni od upłynięcia terminu spłaty.

A opłata, jaka zostanie pobrana za tą usługę to 20% całkowitego zadłużenia. Nieco inne warunki proponuje Filarum. W tej firmie nie ma określonego terminu, w którym powinniśmy się starać o rozłożenie należności na raty. Natomiast opłata za tą usługę będzie wynosiła 15% kwoty zadłużenia. W Wonga spłatę zadłużenia możemy rozłożyć jeszcze przed upływem terminu spłaty, a okres, na jaki możemy maksymalnie rozszyć spłatę to 12 miesięcy.

Opłata za taką usługę jest traktowana bardzo indywidualnie. Inną firmą, która proponuje podobne rozwiązanie to Lendon. Tu o zmianę harmonogramu spłaty możemy się zwrócić między 40 a 52 dniem po upływie terminu spłaty. W Lendon opłata za rozłożenie należności na raty, jest ujednolicona i wynosi 40 zł.

Które jeszcze firmy proponują rozłożenie zobowiązania na raty?

Alfa Kredyt, Ferratum – spotykany również pod nazwą Ekspres Kasa, Pożyczkomat, Sohocredit. Prywatne firmy pożyczkowe niechętnie korzystają z tego rozwiązania. Dlatego warto jest dobrze się przygotować do złożenia takiego wniosku. Musimy mieć przygotowany bardzo konkretny powód i całkiem niezłe argumenty, potwierdzające to, że nie jesteśmy w stanie ponieść takich kosztów jednorazowo.

Jakie wnioski? Nie porywajmy się z motyką na słońce. Zbadajmy dobrze naszą sytuację finansową na tą chwilę, zanim jeszcze zdecydujemy się na pożyczkę. Musimy mieć pewność, że stać nas na nią i że będziemy mieli, z czego ją spłacić, że ta potrzeba jest tylko chwilowa i niebawem wszystko wróci do normy, bo na przykład zleceniodawca zdecyduje się w końcu zapłacić nam za zlecenie.

Po za tym świadomość, że zaciąganie kolejnej pożyczki na spłatę poprzedniej nie jest dobrym rozwiązaniem, to najkrótsza droga do zaciśnięcia pętli.

Po wtóre – CZYTAJMY UMOWY!!! Dobra jej znajomość może nam się przydać w przyszłości, a być może dobrze się z nią zapoznając, stwierdzimy, że jednak nas nie stać na taki luksus. Zawsze sprawdzajmy najaktualniejsze informacje o pożyczkach umieszczone bezpośrednio na stronach firmy pożyczkowej, z usług, której chcemy skorzystać.

Śledząc przeróżne artykuły czy wpisy w sieci, możemy przypadkowo natknąć się na takie, które już się zdezaktualizowały i mogą nam tylko zaszkodzić. Zachowajmy zdrowy rozsądek.

Foto: Shutterstock
6 min. czytania

Rzadko, kto zaciąga zobowiązania finansowe, bez zamiaru ich spłaty. Choć nie są to też zupełnie odosobnione przypadki. Ale założenie jest takie, że mamy chwilowy brak płynności finansowej i za chwilę będzie wszystko w porządku, spłacimy pożyczkę bez najmniejszego problemu i powrócimy do normalności.

Niestety, życie często weryfikuje nasze plany i pożyczka, czy chwilówka, która nie miała nam sprawić najmniejszego problemu staje się ogromnym głazem w naszym ogródku. Nie możemy dotrzymać terminu spłaty, bo najzwyczajniej w świecie nie mamy pieniędzy. Co zrobić w takiej sytuacji?

Z jakimi konsekwencjami powinniśmy się liczyć w przypadku nieterminowego spłacenia zobowiązania? Tego powinniśmy się dowiedzieć jeszcze przed podpisaniem umowy pożyczkowej. Dobrze wiedzieć, co nam grozi w przypadku pojawienia się komplikacji.

Z jakimi konsekwencjami możemy się spotkać?

Czy faktycznie niewielkie opóźnienie w spłacie zobowiązania może nas wpędzić w pętlę zadłużenia? Z takimi historiami często możemy się spotkać, czy to w telewizji, czy w internecie. Czasami coś usłyszymy wśród znajomych. O czym świadczą takie przypadki? Może o tym, że firmy pożyczkowe to krwiożercze bestie, a może o ludzkiej nieporadności. Przecież podobno nie ma sytuacji bez wyjścia.

Faktem jest, że opóźniając termin spłaty zobowiązania narażamy się na większe i to sporo większe koszty. Tu gra się toczy o każdy dzień, z każdą dobą te koszty są większe i większe, dlatego nie warto unikać kontaktu z pożyczkodawcą. Przeciwnie, należy jak najszybciej omówić z nim nasz problem i próbować negocjacji. Jesteśmy na względnie korzystnej pozycji, jeśli z tym problemem zwrócimy się jeszcze przed upływem terminu spłaty

Najważniejsze, żebyśmy byli świadomi konsekwencji. Powinniśmy wiedzieć, jakie koszty poniesiemy, gdy nie spłacimy w terminie zobowiązania. W niektórych firmach koszt taki może wynosić nawet 100% wartości pożyczki. Warto reagować jak najszybciej, bo firma upomni się o swoje już kilka dni po upływie terminu do spłaty.

A za każdy skierowany do nas monit zapłacimy prędzej czy później właśnie my. A koszt takich ponagleń może być różny. W jednej firmie będzie to kilka złotych w innej kilkanaście. I bez znaczenia jest, w jakiej formie to będzie się odbywało, czy to listownej czy telefonicznej, a może nawet mailowej.

Kiedy zazwyczaj rozpoczyna się ten mało przyjemny dla nas proces upominania się o swoje? Zazwyczaj 30 dni po upływie terminu spłaty, firmy pożyczkowe kierują sprawę do sądu, ewentualnie w początkowej fazie wewnętrzne działy, lub zewnętrzne firmy windykacyjne przejmują sprawę. Najczęściej polubowne rozwiązania są dla nas najkorzystniejsze.

Nie warto się ukrywać i unikać konfrontacji z wierzycielem. Z nim możemy się jeszcze dogadać. Z komornikiem będzie już znacznie gorzej. Innym, niekorzystnym następstwem niespłaconego w terminie zobowiązania będzie wpisanie do rejestrów dłużników. To z kolei ma niekorzystny wpływ na naszą historię kredytową, a to znowu źle nam wróży w przypadku starania się o kolejną pożyczkę czy kredyt.

Jak zmniejszyć konsekwencje opóźnień w spłacie?

Z pewnością spotkamy się z mniej dokuczliwymi konsekwencjami, jeśli firma pożyczkowa, z której usług skorzystaliśmy może nam zaproponować wydłużenie okresu spłaty. Oczywiście, taka propozycja będzie nas dodatkowo kosztowała, jednak ta opłata będzie zdecydowanie mniej uciążliwa niż wypowiedzenie umowy przez firmę pożyczkową. O jaki okres możemy wydłużyć termin spłaty? To niezbyt długi czas – może to być 7, 15 lub 30 dni.

Czym dłuższy ten okres, tym wyższa dopłata. Zdecydowana większość prywatnych firm pożyczkowych dysponuje taką usługą, jednak niemalże w każdej z nich oferta nieco się różni. Warto pamiętać, że takie wydłużenie okresu spłaty nie odbywa się automatycznie, gdy tylko spłata nie wpłynie w terminie. Należy się zwrócić do firmy o takie wydłużenie czy to za pośrednictwem strony internetowej czy bezpośrednio w siedzibie.

A ile wynosi taka opłata za wydłużenie okresu spłaty?

Zazwyczaj wynosi on tyle samo, co RRSO.

Dobrym rozwiązaniem kłopotów, nawet lepszym i tańszym niż przedłużenie terminu spłaty, może też być próba rozłożenia zobowiązań na raty. Ta usługa również nie należy do najtańszych. Powinniśmy zacząć od złożenia wniosku o rozłożenie należności na raty. Opłata, jaką będziemy musieli uiścić to około 10-20% wartości długu.

W umowie pożyczki opcja taka jest sprytnie nazwana „nowym planem spłaty”. Mało chwytliwe hasło, które często zostaje pominięte przez klientów. A jaką decyzję podejmie firma? To wszystko zależy od tego jak oceni klienta.

W przypadku, gdy firma wyda już pozytywną decyzję, rozłoży nam zadłużenie na raty, zostanie ustalony nowy harmonogram spłaty – bezwarunkowo musimy się go trzymać i realizować. W innym wypadku niemalże natychmiastowo ugoda zostaje zerwana a zadłużenie przekazane zostaje do windykacji. Firma, która proponuje takie rozwiązanie jest na przykład Vivus. Jednak o raty możemy się starać dopiero 30 dni od upłynięcia terminu spłaty.

A opłata, jaka zostanie pobrana za tą usługę to 20% całkowitego zadłużenia. Nieco inne warunki proponuje Filarum. W tej firmie nie ma określonego terminu, w którym powinniśmy się starać o rozłożenie należności na raty. Natomiast opłata za tą usługę będzie wynosiła 15% kwoty zadłużenia. W Wonga spłatę zadłużenia możemy rozłożyć jeszcze przed upływem terminu spłaty, a okres, na jaki możemy maksymalnie rozszyć spłatę to 12 miesięcy.

Opłata za taką usługę jest traktowana bardzo indywidualnie. Inną firmą, która proponuje podobne rozwiązanie to Lendon. Tu o zmianę harmonogramu spłaty możemy się zwrócić między 40 a 52 dniem po upływie terminu spłaty. W Lendon opłata za rozłożenie należności na raty, jest ujednolicona i wynosi 40 zł.

Które jeszcze firmy proponują rozłożenie zobowiązania na raty?

Alfa Kredyt, Ferratum – spotykany również pod nazwą Ekspres Kasa, Pożyczkomat, Sohocredit. Prywatne firmy pożyczkowe niechętnie korzystają z tego rozwiązania. Dlatego warto jest dobrze się przygotować do złożenia takiego wniosku. Musimy mieć przygotowany bardzo konkretny powód i całkiem niezłe argumenty, potwierdzające to, że nie jesteśmy w stanie ponieść takich kosztów jednorazowo.

Jakie wnioski? Nie porywajmy się z motyką na słońce. Zbadajmy dobrze naszą sytuację finansową na tą chwilę, zanim jeszcze zdecydujemy się na pożyczkę. Musimy mieć pewność, że stać nas na nią i że będziemy mieli, z czego ją spłacić, że ta potrzeba jest tylko chwilowa i niebawem wszystko wróci do normy, bo na przykład zleceniodawca zdecyduje się w końcu zapłacić nam za zlecenie.

Po za tym świadomość, że zaciąganie kolejnej pożyczki na spłatę poprzedniej nie jest dobrym rozwiązaniem, to najkrótsza droga do zaciśnięcia pętli.

Po wtóre – CZYTAJMY UMOWY!!! Dobra jej znajomość może nam się przydać w przyszłości, a być może dobrze się z nią zapoznając, stwierdzimy, że jednak nas nie stać na taki luksus. Zawsze sprawdzajmy najaktualniejsze informacje o pożyczkach umieszczone bezpośrednio na stronach firmy pożyczkowej, z usług, której chcemy skorzystać.

Śledząc przeróżne artykuły czy wpisy w sieci, możemy przypadkowo natknąć się na takie, które już się zdezaktualizowały i mogą nam tylko zaszkodzić. Zachowajmy zdrowy rozsądek.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

error: