Nie spłaciłeś chwilówki? Jakie nieprzyjemności mogą Cię spotkać?

6 min. czytania

Większość problemów ze spłatami chwilówek wynika z faktu, że niezmiernie łatwo jest je otrzymać. I niestety niektórzy nie zastanawiają się nad tym, że jest bardzo krótki czas na ich spłatę. Ważne, że nie trzeba się zbytnio wysilać, aby otrzymać pieniądze na konto.

Prywatne firmy pożyczkowe reklamują się

Zachęcając tym klientów do korzystania z ich usług, oferują pożyczkę przez Internet, bez zaświadczeń i to w 15 minut, i to nawet 2.000 zł dla nowych klientów, bo to właśnie dla nich są przewidziane najkorzystniejsze produkty.

A okres spłaty wynosi zaledwie 30 dni, tylko w nielicznych przypadkach firmy proponują 45 lub 60 dni na spłatę zobowiązania. Co się stanie, jeśli nie uda nam się wywiązać z warunków umowy pożyczkowej w określonym terminie? Jakie nieprzyjemności mogą nas spotkać? Przede wszystkim koszty takiej pożyczki drastycznie wzrastają.

Nie dość, że zostają naliczane kosmiczne odsetki, to jeszcze kary za zwłokę. Koszty rosną jak na drożdżach i jeśli nie poradziliśmy sobie z samą pożyczką, to z całą resztą będzie nam jeszcze trudniej.

Na czymś muszą przecież zarobić

Prawda stara jak świat. Przecież prywatne firmy pożyczkowe oferujące chwilówki muszą na czymś zarobić. Jeśli nie na klientach, którzy rzetelnie podchodzą do sprawy, biorą chwilówkę i ją w terminie spłacają, to właśnie na tych klientach, którzy tego nie robią. Załóżmy, otrzymaliśmy, jako nowi klienci pożyczkę za zero złotych. Nie lada gratka nam się trafiła.

Ale niespodziewanie zupełnie coś się wydarzyło i nie mogliśmy jej spłacić w terminie.

Co się dzieje? Do kwoty pożyczki doliczone zostają nam odsetki karne, opłaty windykacyjne, koszty wezwań do zapłaty, no i oczywiście koszty sądowe i komornicze. A to już nie żarty. W sumie może się okazać, że do spłaty mamy dwu a czasami nawet trzykrotność naszej pożyczki. I tu właśnie jest ukryty zarobek firm pożyczkowych.

Od czego się zaczyna?

Termin na spłatę minął dwa dni temu. Jedne firmy skontaktują się z nami już na tym etapie, inne odczekają tydzień. Jeśli firma przewiduje w ogóle taką możliwość, to zaproponuje nam przesunięcie terminu spłaty, co oczywiście wiąże się z dodatkowymi kosztami. Jednak znacznie mniejszymi niż w przypadku innych postępowań.

Gdy jesteśmy skłonni pójść na taką współpracę, regulujemy należność wynikającą z przesunięcia terminu spłaty i zostaje nam wyznaczony kolejny termin.

Z tym, że nie będzie on dłuższy niż 30 dni. Tu należy również zaznaczyć, że czym prędzej zdecydujemy się uregulować należność tym opłata za wydłużenie terminu spłaty będzie mniejsza. Ten krok uchroni nas przed większymi kosztami i innymi nieprzyjemnymi konsekwencjami związanymi z nieuregulowanym zobowiązaniem.

Co dalej? Niemalże w każdej firmie może to wyglądać zgoła inaczej, choć podobnie. Szablonowo drogę rozpoczynamy od otrzymywania uporczywych smsów przypominających o spłacie zobowiązania, przy czym każdy z nich może nas kosztować dodatkowo nawet 50 zł.

Gdy to nie odnosi oczekiwanych skutków, firma podejmuje próby skontaktowania się z nami telefonicznie, ewentualnie za pośrednictwem poczty wysyła do nam monit. Ta przyjemność każdorazowo może nas kosztować kilkadziesiąt złotych.

Termin spłaty

Czy warto? Bez chwili zastanowienia. Z pewnością nie. Zdecydowanie taniej będzie przesunąć termin spłaty, ewentualnie, gdy nie przewidujemy w najbliższym czasie zdecydowanej zmiany w naszych funduszach, a mamy już na koncie kilka chwilówek, może warto zastanowić się nad ich konsolidacją. Szukajmy dogodnych rozwiązań, tak, aby nie namnażać niepotrzebnych kosztów.

Gdy idziemy w zaparte, nie chcemy współpracować, a wcześniej zaproponowane rozwiązania nas nie przekonały, z pewnością spotkamy się z większymi problemami. Otóż nasza osoba trafi do postępowania windykacyjnego.

Takie postępowanie będzie prowadzić albo dział windykacji w firmie, od której pożyczyliśmy pieniądze, o ile taki dział posiada, ewentualnie firma ta zleci windykację innej firmie zewnętrznej. Jakie by to rozwiązanie nie było, to na tym etapie możemy jeszcze spróbować osiągnąć jakieś porozumienie?

Firmie również zależy na tym, żeby odzyskać pożyczone pieniądze jak najszybciej. Możemy uzyskać rozłożenie należności na raty, ale musimy się liczyć z tym, że doliczone już będą koszty windykacyjne. I to jeszcze nie jest najgorsze rozwiązanie. Gdy się na nie zdecydujemy i się z niego wywiążemy, sprawa w tym miejscu się zakończy.

Wpis do rejestrów dłużników

Z pewnością też zostaniemy poinformowani, że w razie braku ustalonej spłaty, możemy zostać wpisani do rejestru dłużników. I nie jest to zwykłe straszenie.

Nie zawahają się ani chwili przed takim ruchem. Gdy już trafimy na taką czarną listę, możemy być pewni, że w przyszłości będziemy mieli problem z uzyskaniem najmniejszej pożyczki w firmie pozabankowej, bo większość nich właśnie korzysta z rejestru BIG. Mało tego! Możemy mieć problem nawet z podpisaniem umowy na abonament telefoniczny czy internet.

Do póki będziemy figurować w rejestrach BIG spotkamy się z wieloma utrudnieniami w życiu codziennym.

A co gdy wydaje nam się, że jesteśmy twardzi i nie damy się nikomu zastraszyć? Nie chcemy się dogadać, nie odbieramy telefonu. Najzwyczajniej w świecie „chowamy głowę w piasek”. Nie oszukujmy się, i tak prędzej czy później problemy nas dopadną. I to zwiększone dodatkowo o koszty postępowania sądowego.

Takie postępowanie to już tylko formalność, odbywa się bardzo szybko i ma na celu jedynie uzyskanie tytułu egzekucyjnego. Nie zyskamy w ten sposób na czasie.

Klauzula wykonalności na postanowieniu sądu otwiera drzwi komornikowi

A jego uprawnienia już są znacznie szersze niż windykatora. Może wejść, nawet siła i w eskorcie policji do naszego mieszkania, może spisać nasz majątek, zająć wynagrodzenie czy rachunek bankowy. Warto? Nie warto! Na tym etapie to już tylko dobra wola wierzyciela, czy będzie chciał z nami jeszcze rozmawiać, czy będzie chciał rozłożyć nam spłatę na raty.

Nasz majątek zostaje zlicytowany, do tego doliczone jeszcze są koszty postępowania komorniczego i to wszystko ponosimy my. Tym to sposobem zaciskamy sobie przysłowiową pętlę na szyi.

Jak to mówią? Warto rozmawiać! Gdy mamy problem ze spłatą, nie chowajmy głowy w piasek. To do niczego dobrego nie prowadzi. Firmie pożyczkowej również zależy na tym, żeby klient spłacił pożyczkę jak najszybciej i jeśli widzi chęć współpracy naszej strony, w większości przypadków chętnie pójdzie nam na rękę.

Foto: Shutterstock
6 min. czytania

Większość problemów ze spłatami chwilówek wynika z faktu, że niezmiernie łatwo jest je otrzymać. I niestety niektórzy nie zastanawiają się nad tym, że jest bardzo krótki czas na ich spłatę. Ważne, że nie trzeba się zbytnio wysilać, aby otrzymać pieniądze na konto.

Prywatne firmy pożyczkowe reklamują się

Zachęcając tym klientów do korzystania z ich usług, oferują pożyczkę przez Internet, bez zaświadczeń i to w 15 minut, i to nawet 2.000 zł dla nowych klientów, bo to właśnie dla nich są przewidziane najkorzystniejsze produkty.

A okres spłaty wynosi zaledwie 30 dni, tylko w nielicznych przypadkach firmy proponują 45 lub 60 dni na spłatę zobowiązania. Co się stanie, jeśli nie uda nam się wywiązać z warunków umowy pożyczkowej w określonym terminie? Jakie nieprzyjemności mogą nas spotkać? Przede wszystkim koszty takiej pożyczki drastycznie wzrastają.

Nie dość, że zostają naliczane kosmiczne odsetki, to jeszcze kary za zwłokę. Koszty rosną jak na drożdżach i jeśli nie poradziliśmy sobie z samą pożyczką, to z całą resztą będzie nam jeszcze trudniej.

Na czymś muszą przecież zarobić

Prawda stara jak świat. Przecież prywatne firmy pożyczkowe oferujące chwilówki muszą na czymś zarobić. Jeśli nie na klientach, którzy rzetelnie podchodzą do sprawy, biorą chwilówkę i ją w terminie spłacają, to właśnie na tych klientach, którzy tego nie robią. Załóżmy, otrzymaliśmy, jako nowi klienci pożyczkę za zero złotych. Nie lada gratka nam się trafiła.

Ale niespodziewanie zupełnie coś się wydarzyło i nie mogliśmy jej spłacić w terminie.

Co się dzieje? Do kwoty pożyczki doliczone zostają nam odsetki karne, opłaty windykacyjne, koszty wezwań do zapłaty, no i oczywiście koszty sądowe i komornicze. A to już nie żarty. W sumie może się okazać, że do spłaty mamy dwu a czasami nawet trzykrotność naszej pożyczki. I tu właśnie jest ukryty zarobek firm pożyczkowych.

Od czego się zaczyna?

Termin na spłatę minął dwa dni temu. Jedne firmy skontaktują się z nami już na tym etapie, inne odczekają tydzień. Jeśli firma przewiduje w ogóle taką możliwość, to zaproponuje nam przesunięcie terminu spłaty, co oczywiście wiąże się z dodatkowymi kosztami. Jednak znacznie mniejszymi niż w przypadku innych postępowań.

Gdy jesteśmy skłonni pójść na taką współpracę, regulujemy należność wynikającą z przesunięcia terminu spłaty i zostaje nam wyznaczony kolejny termin.

Z tym, że nie będzie on dłuższy niż 30 dni. Tu należy również zaznaczyć, że czym prędzej zdecydujemy się uregulować należność tym opłata za wydłużenie terminu spłaty będzie mniejsza. Ten krok uchroni nas przed większymi kosztami i innymi nieprzyjemnymi konsekwencjami związanymi z nieuregulowanym zobowiązaniem.

Co dalej? Niemalże w każdej firmie może to wyglądać zgoła inaczej, choć podobnie. Szablonowo drogę rozpoczynamy od otrzymywania uporczywych smsów przypominających o spłacie zobowiązania, przy czym każdy z nich może nas kosztować dodatkowo nawet 50 zł.

Gdy to nie odnosi oczekiwanych skutków, firma podejmuje próby skontaktowania się z nami telefonicznie, ewentualnie za pośrednictwem poczty wysyła do nam monit. Ta przyjemność każdorazowo może nas kosztować kilkadziesiąt złotych.

Termin spłaty

Czy warto? Bez chwili zastanowienia. Z pewnością nie. Zdecydowanie taniej będzie przesunąć termin spłaty, ewentualnie, gdy nie przewidujemy w najbliższym czasie zdecydowanej zmiany w naszych funduszach, a mamy już na koncie kilka chwilówek, może warto zastanowić się nad ich konsolidacją. Szukajmy dogodnych rozwiązań, tak, aby nie namnażać niepotrzebnych kosztów.

Gdy idziemy w zaparte, nie chcemy współpracować, a wcześniej zaproponowane rozwiązania nas nie przekonały, z pewnością spotkamy się z większymi problemami. Otóż nasza osoba trafi do postępowania windykacyjnego.

Takie postępowanie będzie prowadzić albo dział windykacji w firmie, od której pożyczyliśmy pieniądze, o ile taki dział posiada, ewentualnie firma ta zleci windykację innej firmie zewnętrznej. Jakie by to rozwiązanie nie było, to na tym etapie możemy jeszcze spróbować osiągnąć jakieś porozumienie?

Firmie również zależy na tym, żeby odzyskać pożyczone pieniądze jak najszybciej. Możemy uzyskać rozłożenie należności na raty, ale musimy się liczyć z tym, że doliczone już będą koszty windykacyjne. I to jeszcze nie jest najgorsze rozwiązanie. Gdy się na nie zdecydujemy i się z niego wywiążemy, sprawa w tym miejscu się zakończy.

Wpis do rejestrów dłużników

Z pewnością też zostaniemy poinformowani, że w razie braku ustalonej spłaty, możemy zostać wpisani do rejestru dłużników. I nie jest to zwykłe straszenie.

Nie zawahają się ani chwili przed takim ruchem. Gdy już trafimy na taką czarną listę, możemy być pewni, że w przyszłości będziemy mieli problem z uzyskaniem najmniejszej pożyczki w firmie pozabankowej, bo większość nich właśnie korzysta z rejestru BIG. Mało tego! Możemy mieć problem nawet z podpisaniem umowy na abonament telefoniczny czy internet.

Do póki będziemy figurować w rejestrach BIG spotkamy się z wieloma utrudnieniami w życiu codziennym.

A co gdy wydaje nam się, że jesteśmy twardzi i nie damy się nikomu zastraszyć? Nie chcemy się dogadać, nie odbieramy telefonu. Najzwyczajniej w świecie „chowamy głowę w piasek”. Nie oszukujmy się, i tak prędzej czy później problemy nas dopadną. I to zwiększone dodatkowo o koszty postępowania sądowego.

Takie postępowanie to już tylko formalność, odbywa się bardzo szybko i ma na celu jedynie uzyskanie tytułu egzekucyjnego. Nie zyskamy w ten sposób na czasie.

Klauzula wykonalności na postanowieniu sądu otwiera drzwi komornikowi

A jego uprawnienia już są znacznie szersze niż windykatora. Może wejść, nawet siła i w eskorcie policji do naszego mieszkania, może spisać nasz majątek, zająć wynagrodzenie czy rachunek bankowy. Warto? Nie warto! Na tym etapie to już tylko dobra wola wierzyciela, czy będzie chciał z nami jeszcze rozmawiać, czy będzie chciał rozłożyć nam spłatę na raty.

Nasz majątek zostaje zlicytowany, do tego doliczone jeszcze są koszty postępowania komorniczego i to wszystko ponosimy my. Tym to sposobem zaciskamy sobie przysłowiową pętlę na szyi.

Jak to mówią? Warto rozmawiać! Gdy mamy problem ze spłatą, nie chowajmy głowy w piasek. To do niczego dobrego nie prowadzi. Firmie pożyczkowej również zależy na tym, żeby klient spłacił pożyczkę jak najszybciej i jeśli widzi chęć współpracy naszej strony, w większości przypadków chętnie pójdzie nam na rękę.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

error: