Misselling

Misselling
5 - 1 głos[y]

W mediach, takich jak prasa, telewizja czy Internet, coraz częściej pojawia się termin „misselling”. To stosunkowo nowe określenie często jest niezrozumiałe dla sporej części odbiorców, którzy nie wiedzą, co ono oznacza. Czym zatem jest misselling? To pochodzące z angielskiego określenie oznacza w dosłownym tłumaczeniu „chybioną, nietrafioną sprzedaż”. I trzeba przyznać, że takie przełożenie tego słowa na polski w pełni oddaje jego znacznie.

Mówiąc inaczej, misselling to sprzedaż dowolnego produktu bądź usługi, które nie odpowiadają potrzebom odbiorców. Musimy przyznać, że ostatnio coraz częściej możemy spotkać się z missellingiem, szczególnie w branży ubezpieczeń oraz finansów.

Czym jest misselling?

Aby jeszcze lepiej wytłumaczyć to zjawisko, posłużymy się dość typowym przykładem. O misselling możemy powiedzieć, gdy pozabankowa firma pożyczkowa oferuje emerytowi dodatkowe ubezpieczenie od utraty pracy jako dodatek do zaciąganej przez niego pożyczki. W takim przypadku sprzedający doskonale zdaje sobie sprawę, że oferowany przez niego produkt jest klientowi zupełnie niepotrzebny, a jednak stara się przedstawić go w taki sposób, aby pożyczkobiorca zdecydował się na jego zakup.

Jeśli rozumiemy już, czym jest misselling, zastanówmy się, skąd się on bierze. Jedną z podstawowych przyczyn missellingu jest niestety chciwość sprzedawców. Najwięcej do powiedzenia ma ona, gdy pracownicy danej firmy zarabiają przede wszystkim na prowizjach od sprzedanych przez siebie produktów. Przykładem może być ubezpieczenie od kredytu bankowego lub pożyczki internetowej.

Pracownicy firm finansowych i ubezpieczeniowych

Kolejnym źródłem missellingu są narzucanie pracownikom normy dotyczące sprzedanych produktów czy usług, jakie muszą oni co miesiąc czy kwartał spełniać. I ponownie jest to zmora przede wszystkim firm finansowych i ubezpieczeniowych. Zatrudnieni w takich przedsiębiorstwach pracownicy pracują pod ogromną presją, w wyniku czego niejednokrotnie sprzedają klientom produkty, które nijak mają się do ich potrzeb, czy też mówiąc wprost – są im całkowicie zbędne.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że firmy na ogół zapewniają swoim pracownikom specjalne szkolenia, podczas których uczą się oni technik skutecznej sprzedaży i metod manipulacji, za pomocą których są oni w stanie przekonać klienta do wyboru niekorzystnej oferty. Z drugiej strony klienci często ułatwiają takim sprzedawcom zadanie.

Chyba już nikogo nie zdziwi informacja, że większość z nas w ogóle nie czyta umów, które podpisuje. Zazwyczaj polegamy po prostu na informacjach uzyskanych od osoby, która próbuje sprzedać nam dany produkt. Poza tym często nie znamy przysługujących nam praw, co również przyczynia się do tego, że stajemy się ofiarami missellingu.

Wciąż niewystarczająca liczba konsumentów zdaje sobie sprawę, że ma prawo odstąpić od umowy lub złożyć reklamację, gdy zakupiony produkt czy usługa nie spełnia ich oczekiwań lub doszło do naruszenia warunków zawartych w umowie. A z naszej niewiedzy i nieznajomości własnych praw korzystają sprzedawcy, którzy niejednokrotnie celowo wprowadzają nas w błąd.

Jak nie stać się ofiarą missellingu?

Wydawałoby się, że nikt nie będzie skory zapłacić za coś, co nie jest mu potrzebne. Jednak nie tak łatwo jest uchronić się przed missellingiem, gdy nieustannie bombardują nas reklamy, super oferty, a do tego ciągle zmieniają się przepisy. missellingu jesteśmy w stanie uniknąć, ale będzie to wiązało się cierpliwością, skrupulatnością oraz świadomością podejmowanych przez nas decyzji.

Musimy przyznać, że większość umów ubezpieczeniowych i finansowych jest dosyć skomplikowana. Na ogół taka umowa liczy sobie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt stron, napisanych takim językiem, że niejednokrotnie nawet prawnicy nie potrafią zrozumieć, o co w nich chodzi.

Taka umowa jest całkowicie nieprzystępna dla przeciętnego konsumenta. Aby nie dać się naciągnąć, możemy poszukać pomocy w Internecie: na portalach czy forach, które w całości poświęcone są takim zagadnieniom. A jeśli w grę wchodzi np. wzięcie kredytu hipotecznego czy inna równie ważna decyzja, skorzystajmy z pomocy profesjonalnego radcy prawnego lub doradcy finansowego.

Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów

W tym roku zaczęła obowiązywać nowelizacja ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, która całkowicie zakazuje missellingu. Ma ona na celu ochronę klientów, a sprzedawców zmusza do kierowania się dobrem klienta podczas oferowania mu konkretnych produktów czy usług.

Bezpieczeństwo klientów ma również wzrosnąć dzięki przyznaniu Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów prawa do kontroli sposobu, w jaki zawierane są umowy pomiędzy sprzedawcą a konsumentem. Poza tym UOKiK ma prawo przekazywać konsumentom informacje na temat produktów, które są im oferowane. Do takich kontroli będzie można wykorzystać instytucję „tajemniczego klienta”.

To określenie odnosi się do sytuacji, w której UOKiK wysyła swojego pracownika w roli zwykłego klienta do kontrolowanej firmy, tak aby mógł się on przyjrzeć, jak wygląda proces sprzedaży w danej firmie i czy nie narusza on przepisów zakazujących misselling. Warto również dodać, że od 2016 roku na Rzeczniku Finansowym spoczywa odpowiedzialność za właściwe działanie rynku finansowego.

Rzecznik Finansowy to nowa instytucja, która powstała w wyniku poszerzenia zakresu kompetencji Rzecznika Ubezpieczonych. Teraz zajmuje się on kwestiami związanymi z wszystkimi instytucjami finansowymi. Pomimo tych zabezpieczeń, misselling nie zniknął z naszego rynku, a wielu klientów wciąż wpada w jego sidła.

Tak naprawdę nie musimy dokładnie wiedzieć, na czym polega misselling, aby się przed nim skutecznie chronić. Podejmując wszelkie decyzje zakupowe czy finansowe, po prostu dajmy sobie czas na przemyślenie i przeanalizowanie danej oferty i nie działajmy pod wpływem chwili czy presji. Bez względu na nabywany produkt, mamy prawo dokładnie zapoznać się z umową, którą mamy podpisać.

Wykupując ubezpieczenie, biorąc kredyt, pożyczkę lub chwilówkę najpierw dajmy sobie trochę czasu na poznanie zasad związanych z tymi produktami i przeanalizowanie oferty. I to na tej podstawie podejmujmy ostateczną decyzję. Postępując w taki sposób, mamy pewność, że kupujemy tylko to, co jest nam faktycznie potrzebne i unikamy missellingu.

Foto: Shutterstock
Misselling
5 - 1 głos[y]

W mediach, takich jak prasa, telewizja czy Internet, coraz częściej pojawia się termin „misselling”. To stosunkowo nowe określenie często jest niezrozumiałe dla sporej części odbiorców, którzy nie wiedzą, co ono oznacza. Czym zatem jest misselling? To pochodzące z angielskiego określenie oznacza w dosłownym tłumaczeniu „chybioną, nietrafioną sprzedaż”. I trzeba przyznać, że takie przełożenie tego słowa na polski w pełni oddaje jego znacznie.

Mówiąc inaczej, misselling to sprzedaż dowolnego produktu bądź usługi, które nie odpowiadają potrzebom odbiorców. Musimy przyznać, że ostatnio coraz częściej możemy spotkać się z missellingiem, szczególnie w branży ubezpieczeń oraz finansów.

Czym jest misselling?

Aby jeszcze lepiej wytłumaczyć to zjawisko, posłużymy się dość typowym przykładem. O misselling możemy powiedzieć, gdy pozabankowa firma pożyczkowa oferuje emerytowi dodatkowe ubezpieczenie od utraty pracy jako dodatek do zaciąganej przez niego pożyczki. W takim przypadku sprzedający doskonale zdaje sobie sprawę, że oferowany przez niego produkt jest klientowi zupełnie niepotrzebny, a jednak stara się przedstawić go w taki sposób, aby pożyczkobiorca zdecydował się na jego zakup.

Jeśli rozumiemy już, czym jest misselling, zastanówmy się, skąd się on bierze. Jedną z podstawowych przyczyn missellingu jest niestety chciwość sprzedawców. Najwięcej do powiedzenia ma ona, gdy pracownicy danej firmy zarabiają przede wszystkim na prowizjach od sprzedanych przez siebie produktów. Przykładem może być ubezpieczenie od kredytu bankowego lub pożyczki internetowej.

Pracownicy firm finansowych i ubezpieczeniowych

Kolejnym źródłem missellingu są narzucanie pracownikom normy dotyczące sprzedanych produktów czy usług, jakie muszą oni co miesiąc czy kwartał spełniać. I ponownie jest to zmora przede wszystkim firm finansowych i ubezpieczeniowych. Zatrudnieni w takich przedsiębiorstwach pracownicy pracują pod ogromną presją, w wyniku czego niejednokrotnie sprzedają klientom produkty, które nijak mają się do ich potrzeb, czy też mówiąc wprost – są im całkowicie zbędne.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że firmy na ogół zapewniają swoim pracownikom specjalne szkolenia, podczas których uczą się oni technik skutecznej sprzedaży i metod manipulacji, za pomocą których są oni w stanie przekonać klienta do wyboru niekorzystnej oferty. Z drugiej strony klienci często ułatwiają takim sprzedawcom zadanie.

Chyba już nikogo nie zdziwi informacja, że większość z nas w ogóle nie czyta umów, które podpisuje. Zazwyczaj polegamy po prostu na informacjach uzyskanych od osoby, która próbuje sprzedać nam dany produkt. Poza tym często nie znamy przysługujących nam praw, co również przyczynia się do tego, że stajemy się ofiarami missellingu.

Wciąż niewystarczająca liczba konsumentów zdaje sobie sprawę, że ma prawo odstąpić od umowy lub złożyć reklamację, gdy zakupiony produkt czy usługa nie spełnia ich oczekiwań lub doszło do naruszenia warunków zawartych w umowie. A z naszej niewiedzy i nieznajomości własnych praw korzystają sprzedawcy, którzy niejednokrotnie celowo wprowadzają nas w błąd.

Jak nie stać się ofiarą missellingu?

Wydawałoby się, że nikt nie będzie skory zapłacić za coś, co nie jest mu potrzebne. Jednak nie tak łatwo jest uchronić się przed missellingiem, gdy nieustannie bombardują nas reklamy, super oferty, a do tego ciągle zmieniają się przepisy. missellingu jesteśmy w stanie uniknąć, ale będzie to wiązało się cierpliwością, skrupulatnością oraz świadomością podejmowanych przez nas decyzji.

Musimy przyznać, że większość umów ubezpieczeniowych i finansowych jest dosyć skomplikowana. Na ogół taka umowa liczy sobie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt stron, napisanych takim językiem, że niejednokrotnie nawet prawnicy nie potrafią zrozumieć, o co w nich chodzi.

Taka umowa jest całkowicie nieprzystępna dla przeciętnego konsumenta. Aby nie dać się naciągnąć, możemy poszukać pomocy w Internecie: na portalach czy forach, które w całości poświęcone są takim zagadnieniom. A jeśli w grę wchodzi np. wzięcie kredytu hipotecznego czy inna równie ważna decyzja, skorzystajmy z pomocy profesjonalnego radcy prawnego lub doradcy finansowego.

Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów

W tym roku zaczęła obowiązywać nowelizacja ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, która całkowicie zakazuje missellingu. Ma ona na celu ochronę klientów, a sprzedawców zmusza do kierowania się dobrem klienta podczas oferowania mu konkretnych produktów czy usług.

Bezpieczeństwo klientów ma również wzrosnąć dzięki przyznaniu Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów prawa do kontroli sposobu, w jaki zawierane są umowy pomiędzy sprzedawcą a konsumentem. Poza tym UOKiK ma prawo przekazywać konsumentom informacje na temat produktów, które są im oferowane. Do takich kontroli będzie można wykorzystać instytucję „tajemniczego klienta”.

To określenie odnosi się do sytuacji, w której UOKiK wysyła swojego pracownika w roli zwykłego klienta do kontrolowanej firmy, tak aby mógł się on przyjrzeć, jak wygląda proces sprzedaży w danej firmie i czy nie narusza on przepisów zakazujących misselling. Warto również dodać, że od 2016 roku na Rzeczniku Finansowym spoczywa odpowiedzialność za właściwe działanie rynku finansowego.

Rzecznik Finansowy to nowa instytucja, która powstała w wyniku poszerzenia zakresu kompetencji Rzecznika Ubezpieczonych. Teraz zajmuje się on kwestiami związanymi z wszystkimi instytucjami finansowymi. Pomimo tych zabezpieczeń, misselling nie zniknął z naszego rynku, a wielu klientów wciąż wpada w jego sidła.

Tak naprawdę nie musimy dokładnie wiedzieć, na czym polega misselling, aby się przed nim skutecznie chronić. Podejmując wszelkie decyzje zakupowe czy finansowe, po prostu dajmy sobie czas na przemyślenie i przeanalizowanie danej oferty i nie działajmy pod wpływem chwili czy presji. Bez względu na nabywany produkt, mamy prawo dokładnie zapoznać się z umową, którą mamy podpisać.

Wykupując ubezpieczenie, biorąc kredyt, pożyczkę lub chwilówkę najpierw dajmy sobie trochę czasu na poznanie zasad związanych z tymi produktami i przeanalizowanie oferty. I to na tej podstawie podejmujmy ostateczną decyzję. Postępując w taki sposób, mamy pewność, że kupujemy tylko to, co jest nam faktycznie potrzebne i unikamy missellingu.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

error: