Mieszkania zawsze w dobrej cenie

6 min. czytania

Końcówka zeszłego roku była dość znacząca dla deweloperów, osób chcących sprzedać mieszkanie i dla banków. Ta dobra passa dotyczyła głównie wielkich miast, mieszkań w dobrej lokalizacji i w znacznej większości – niewielkim metrażu. Przed ładnych parę lat ceny lokali mieszkalnych utrzymywały się mniej więcej na tym samym poziomie. Jednak w ostatnim czasie ceny mieszkań za metr kwadratowy zdecydowanie poszły w górę w stosunku do lat ubiegłych. W związku z powyższym osoby, które stoją teraz przed dylematem –„ kupić czy nie kupić”, czy jeszcze może chwilę zaczekać i może ceny spadną – nie bardzo wiedzą, co robić.

W tym artykule kilka słów na temat przyczyn wzrostu cen mieszkań i na rynku wtórnym i od deweloperów, a także, czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie, czy ceny będą rosły czy może jednak nieco spadną?

Gdzie szukać najdroższych, choć nie koniecznie najlepszych lokalizacji?

Jak zwykle najdroższe lokale mieszkalne znajdziemy w stolicy. Tu niemalże każda lokalizacja jest wyjątkowo dobra. Mieszkania nowoczesne, ekologiczne i ekonomiczne jednocześnie. Niestety, za luksus trzeba zapłacić i to solidnie. Według analizy rynku nieruchomości i okazało się, że za mieszkanie w Warszawie zapłacimy średnio 5% więcej niż w latach ubiegłych. Na rynku wtórnym też taniej nie będzie. Średnio za metr kwadratowy lokalu na rynku wtórnym zapłacimy około 8.000 zł. Nie tylko Warszawa tak podrożała. Znaczny wzrost cen można zauważyć też w Gdańsku, Łodzi Poznaniu czy Wrocławiu.

Mimo wszystko to nie jest tak, że zostajemy bez szans na własne „M”. Na rynku wtórnym wciąż można znaleźć rozsądne oferty. Może nie w samym centrum dużych miast, ale na obrzeżach z pewnością znajdziemy coś dla siebie (kto by chciał mieszkać w samym centrum). Duże, kilkupokojowe, do remontu – ale za kwotę, na którą będziemy mogli sobie pozwolić. Niby ceny mieszkań za metr kwadratowy na rynku wtórnym również poszły w górę, to są i tak zdecydowanie tańsze niż te od deweloperów. To właśnie, dlatego, że znacznie wzrosła sprzedaż mieszkań deweloperskich, wzrosły też ich ceny. Na tą chwilę za metr kwadratowy dewelopera możemy zapłacić nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Dlaczego lepsze są mniejsze mieszkania niż większe?

Statystyki wskazują, że znacznie większym zainteresowaniem cieszą się niewielkie mieszkania – takie do 50 m2. Kawalerki i mieszkania dwupokojowe rozchodzą się jak świeże bułki tak od dewelopera jak i od osób prywatnych. Dlaczego tak się dzieje, że małe mieszkanie kupimy niemalże w podobnej cenie jak znacznie większe? Małe mieszkania często kupują młodzi ludzie, jako swoje pierwsze „M”, ale także osoby, które chcą zainwestować w nieruchomości i cieszyć się dodatkowymi środkami z wynajmu.

Takie właśnie mieszkania najszybciej znikają ze stron portali ogłoszeniowych. Także, jeśli chcielibyśmy zatrzymać się w tym mieszkaniu dłużej, może warto zastanowić się nad czymś większym, z myślą o przyszłości. Przy większym lokalu mamy takie same możliwości negocjacji ceny jak przy niedużym. Osoba sprzedająca duży lokal zdaje sobie sprawę z trudnościami z tym związanymi. To nie jest prosta sprawa sprzedać duże mieszkanie. Tak, więc jak trafi się klient to warto go zatrzymać i spróbować wynegocjować obopólne zadowolenie.

Mieszkania na wynajem – dobry sposób na dodatkowy dochód

Niby łatwo powiedzieć – kupić mieszkanie na wynajem i sobie na tym zarabiać. Tylko skąd wziąć pieniądze na wykup. Żeby wziąć kredyt musimy mieć zdolność kredytową porządną, niby można wziąć kredyt hipoteczny, ale też trzeba mieć na wkład własny, no i nawet jakby się udało, to ładnych parę lat upłynie zanim wynajem tego mieszkania zacznie nam przynosić korzyści. Dobrze, jeśli mamy oszczędności – najlepiej takie około 150.000-200.000 zł.

Trudno o dobrze oprocentowane lokaty, inwestowanie na giełdzie jest dość ryzykowne. W takim przypadku najlepiej jest zainwestować w lokal mieszkalny. Nieruchomość, to nieruchomość – zawsze będzie miała swoją cenę. Z pewnością zwiększone zainteresowanie zakupem niewielkich mieszkań pod wynajem przyczyniło się do wzrostu ich cen.

Znacznie też wzrosło zainteresowanie kredytami hipotecznymi. Zwłaszcza młodzi ludzie po nie sięgają. Jeśli przeanalizują, że za wynajem mieszkania będą musieli płacić mniej więcej tyle samo ile wynosi miesięczna rata kredytu, to zdecydowanie lepiej jest spłacać kredyt za własne mieszkanie niż płacić komuś za możliwość zamieszkiwania w nie swoim mieszkaniu i które nigdy nie będzie nasze. Niestety, jak to w ekonomii bywa – popyt napędza tą machinę. Rośnie zainteresowanie, to rośnie też cena.

Kredyty hipoteczne są wciąż bardzo popularne, chociażby z uwagi na swoją atrakcyjność, korzystne warunki, nie największe koszty z nim związane. Jednak coraz częściej dochodzą słuchy o podwyżce stóp procentowych. Wtedy pożyczkobiorcy odczują to na własnej skórze, poprzez wzrost miesięcznej raty. Jeśli koszt tego kredytu wzrośnie pociągnie to za sobą wiele innych czynników. Będzie wymagana większa zdolność kredytowa, ewentualnie będziemy mogli wziąć niższą kwotę, a tym samym kupić sobie tylko część naszego wymarzonego mieszkania. Takie strachy na lachy również wpływają na wzrost popytu na mieszkania. Chcemy tego dokonać jeszcze na korzystniejszych warunkach, skoro w perspektywie mamy trudniejsze do zrealizowania.

W ostatnim czasie według informacji GUS znacznie spadło bezrobocie, żyje nam się dużo lepiej, więcej zarabiamy, gospodarka ma się dobrze, no i oczywiście należy wspomnieć o programie 500+. Te wszystkie czynniki nie są bez znaczenia, jeśli chodzi o wzrost zainteresowania nieruchomościami. Bezrobocie od bardzo dawna nie było na tak niskim poziomie. Mamy pracę, mamy wyższe dochody. Co za tym idzie? Większa zdolność kredytowa, a to z kolei przyspiesza podjecie decyzji o własnym „M”. może zmienimy na większe, a może w końcu odetniemy rodzicielską pępowinę.

Trudno jednoznacznie stwierdzić jak będzie wyglądał rynek nieruchomości w najbliższym czasie. Eksperci oceniają obecną sytuację jako pokłosie końca programu MdM. Teraz będą bacznie się przyglądać, czy obrót nieruchomościami będzie rósł czy raczej malał, a może utrzyma się na tym poziomie przez jakiś czas. Może się też okazać, że ceny mieszkań spadną. Wtedy dość szybko deweloperzy i prywatni sprzedawcy będą musieli reagować, obniżając ceny swoich lokali.

Mimo rosnących cen, nie ma co się porywać na szybkie kupno lokalu. Jeśli nie mamy jakiejś silnej potrzeby, wyprowadzenia się od teściów itp. to poczekajmy kilka miesięcy, a może się okaże, że ceny zaczną spadać.

Foto: Shutterstock
6 min. czytania

Końcówka zeszłego roku była dość znacząca dla deweloperów, osób chcących sprzedać mieszkanie i dla banków. Ta dobra passa dotyczyła głównie wielkich miast, mieszkań w dobrej lokalizacji i w znacznej większości – niewielkim metrażu. Przed ładnych parę lat ceny lokali mieszkalnych utrzymywały się mniej więcej na tym samym poziomie. Jednak w ostatnim czasie ceny mieszkań za metr kwadratowy zdecydowanie poszły w górę w stosunku do lat ubiegłych. W związku z powyższym osoby, które stoją teraz przed dylematem –„ kupić czy nie kupić”, czy jeszcze może chwilę zaczekać i może ceny spadną – nie bardzo wiedzą, co robić.

W tym artykule kilka słów na temat przyczyn wzrostu cen mieszkań i na rynku wtórnym i od deweloperów, a także, czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie, czy ceny będą rosły czy może jednak nieco spadną?

Gdzie szukać najdroższych, choć nie koniecznie najlepszych lokalizacji?

Jak zwykle najdroższe lokale mieszkalne znajdziemy w stolicy. Tu niemalże każda lokalizacja jest wyjątkowo dobra. Mieszkania nowoczesne, ekologiczne i ekonomiczne jednocześnie. Niestety, za luksus trzeba zapłacić i to solidnie. Według analizy rynku nieruchomości i okazało się, że za mieszkanie w Warszawie zapłacimy średnio 5% więcej niż w latach ubiegłych. Na rynku wtórnym też taniej nie będzie. Średnio za metr kwadratowy lokalu na rynku wtórnym zapłacimy około 8.000 zł. Nie tylko Warszawa tak podrożała. Znaczny wzrost cen można zauważyć też w Gdańsku, Łodzi Poznaniu czy Wrocławiu.

Mimo wszystko to nie jest tak, że zostajemy bez szans na własne „M”. Na rynku wtórnym wciąż można znaleźć rozsądne oferty. Może nie w samym centrum dużych miast, ale na obrzeżach z pewnością znajdziemy coś dla siebie (kto by chciał mieszkać w samym centrum). Duże, kilkupokojowe, do remontu – ale za kwotę, na którą będziemy mogli sobie pozwolić. Niby ceny mieszkań za metr kwadratowy na rynku wtórnym również poszły w górę, to są i tak zdecydowanie tańsze niż te od deweloperów. To właśnie, dlatego, że znacznie wzrosła sprzedaż mieszkań deweloperskich, wzrosły też ich ceny. Na tą chwilę za metr kwadratowy dewelopera możemy zapłacić nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Dlaczego lepsze są mniejsze mieszkania niż większe?

Statystyki wskazują, że znacznie większym zainteresowaniem cieszą się niewielkie mieszkania – takie do 50 m2. Kawalerki i mieszkania dwupokojowe rozchodzą się jak świeże bułki tak od dewelopera jak i od osób prywatnych. Dlaczego tak się dzieje, że małe mieszkanie kupimy niemalże w podobnej cenie jak znacznie większe? Małe mieszkania często kupują młodzi ludzie, jako swoje pierwsze „M”, ale także osoby, które chcą zainwestować w nieruchomości i cieszyć się dodatkowymi środkami z wynajmu.

Takie właśnie mieszkania najszybciej znikają ze stron portali ogłoszeniowych. Także, jeśli chcielibyśmy zatrzymać się w tym mieszkaniu dłużej, może warto zastanowić się nad czymś większym, z myślą o przyszłości. Przy większym lokalu mamy takie same możliwości negocjacji ceny jak przy niedużym. Osoba sprzedająca duży lokal zdaje sobie sprawę z trudnościami z tym związanymi. To nie jest prosta sprawa sprzedać duże mieszkanie. Tak, więc jak trafi się klient to warto go zatrzymać i spróbować wynegocjować obopólne zadowolenie.

Mieszkania na wynajem – dobry sposób na dodatkowy dochód

Niby łatwo powiedzieć – kupić mieszkanie na wynajem i sobie na tym zarabiać. Tylko skąd wziąć pieniądze na wykup. Żeby wziąć kredyt musimy mieć zdolność kredytową porządną, niby można wziąć kredyt hipoteczny, ale też trzeba mieć na wkład własny, no i nawet jakby się udało, to ładnych parę lat upłynie zanim wynajem tego mieszkania zacznie nam przynosić korzyści. Dobrze, jeśli mamy oszczędności – najlepiej takie około 150.000-200.000 zł.

Trudno o dobrze oprocentowane lokaty, inwestowanie na giełdzie jest dość ryzykowne. W takim przypadku najlepiej jest zainwestować w lokal mieszkalny. Nieruchomość, to nieruchomość – zawsze będzie miała swoją cenę. Z pewnością zwiększone zainteresowanie zakupem niewielkich mieszkań pod wynajem przyczyniło się do wzrostu ich cen.

Znacznie też wzrosło zainteresowanie kredytami hipotecznymi. Zwłaszcza młodzi ludzie po nie sięgają. Jeśli przeanalizują, że za wynajem mieszkania będą musieli płacić mniej więcej tyle samo ile wynosi miesięczna rata kredytu, to zdecydowanie lepiej jest spłacać kredyt za własne mieszkanie niż płacić komuś za możliwość zamieszkiwania w nie swoim mieszkaniu i które nigdy nie będzie nasze. Niestety, jak to w ekonomii bywa – popyt napędza tą machinę. Rośnie zainteresowanie, to rośnie też cena.

Kredyty hipoteczne są wciąż bardzo popularne, chociażby z uwagi na swoją atrakcyjność, korzystne warunki, nie największe koszty z nim związane. Jednak coraz częściej dochodzą słuchy o podwyżce stóp procentowych. Wtedy pożyczkobiorcy odczują to na własnej skórze, poprzez wzrost miesięcznej raty. Jeśli koszt tego kredytu wzrośnie pociągnie to za sobą wiele innych czynników. Będzie wymagana większa zdolność kredytowa, ewentualnie będziemy mogli wziąć niższą kwotę, a tym samym kupić sobie tylko część naszego wymarzonego mieszkania. Takie strachy na lachy również wpływają na wzrost popytu na mieszkania. Chcemy tego dokonać jeszcze na korzystniejszych warunkach, skoro w perspektywie mamy trudniejsze do zrealizowania.

W ostatnim czasie według informacji GUS znacznie spadło bezrobocie, żyje nam się dużo lepiej, więcej zarabiamy, gospodarka ma się dobrze, no i oczywiście należy wspomnieć o programie 500+. Te wszystkie czynniki nie są bez znaczenia, jeśli chodzi o wzrost zainteresowania nieruchomościami. Bezrobocie od bardzo dawna nie było na tak niskim poziomie. Mamy pracę, mamy wyższe dochody. Co za tym idzie? Większa zdolność kredytowa, a to z kolei przyspiesza podjecie decyzji o własnym „M”. może zmienimy na większe, a może w końcu odetniemy rodzicielską pępowinę.

Trudno jednoznacznie stwierdzić jak będzie wyglądał rynek nieruchomości w najbliższym czasie. Eksperci oceniają obecną sytuację jako pokłosie końca programu MdM. Teraz będą bacznie się przyglądać, czy obrót nieruchomościami będzie rósł czy raczej malał, a może utrzyma się na tym poziomie przez jakiś czas. Może się też okazać, że ceny mieszkań spadną. Wtedy dość szybko deweloperzy i prywatni sprzedawcy będą musieli reagować, obniżając ceny swoich lokali.

Mimo rosnących cen, nie ma co się porywać na szybkie kupno lokalu. Jeśli nie mamy jakiejś silnej potrzeby, wyprowadzenia się od teściów itp. to poczekajmy kilka miesięcy, a może się okaże, że ceny zaczną spadać.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

− 2 = 2

error: