Kredyt we dwoje

4 min. czytania

Zaciągnięcie kredytu w banku czy pożyczki dla jednych jest zwykłą codziennością, dla innych zaś nie lada wyzwaniem. Nie oszukujmy się, to bardzo poważna decyzja. Przecież chodzi o nasze finanse, o nasze być albo nie być. Zaciągając nieprzemyślane zobowiązanie, za chwilę możemy zostać bez środków do życia. A jeśli już zaciągać to samemu czy w duecie? Co by nie mówić to, co dwie głowy to nie jedna. Pod warunkiem, że ta druga głowa jest tak samo rozsądna jak nasza.

W dzisiejszych czasach już nie trzeba być małżeństwem, żeby móc sięgnąć po pożyczkę czy kredyt we dwoje. Ba, nawet nie ma wymogu prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego. Na taki kredyt dla par możemy liczyć niemalże w każdej instytucji finansowej. Kredyt dla par, to już taka norma.

W ekstremalnych sytuacjach pożyczki udzielane są jednorazowo nawet 6 osobom. Z tym, że to naprawdę wyjątkowe wypadki. Bo niby, z jakiego powodu 6 osób sięga po ta samą pulę gotówki? Bo osobno mają zbyt niską zdolność kredytową, a co za tym idzie mogą mieć znaczny problem ze spłatą zadłużenia.

Z pewnością zaciągając zobowiązanie we dwoje mamy szansę na większe pieniądze, ale też i ryzyko jest większe i odpowiedzialność solidarna.

To warto czy nie warto brać wspólny kredyt?

Pod wieloma względami z pewnością warto. Począwszy od tego, że we dwoje mamy większą zdolność kredytową, a co za tym idzie, możemy liczyć na wyższą kwotę pożyczki. Bank chętniej nam udzieli pożyczki, ponieważ jego ryzyko jest znacznie mniejsze. Jeśli obydwie osoby pracują, to nawet, jeśli jedna z nich straci pracę, to druga będzie mogła w dalszym ciągu spłacać zobowiązanie.

Biorąc pod uwagę również mniejsze ryzyko, warunki kredytu w banku mogą być korzystniejsze. Bank może np. odstąpić od obowiązkowego ubezpieczenia kredytu, i automatycznie jego koszt będzie niższy.

Warto brać kredyt we dwoje – większe zsumowane dochody, automatycznie większa zdolność kredytowa. Pod warunkiem, że mieszkamy razem. Bo w przypadku, gdy nie prowadzimy wspólnego gospodarstwa domowego, nasze dochody i rozchody są dzielone na dwa odrębne gospodarstwa a co za tym idzie, koszty utrzymania są zdecydowanie większe a zdolność kredytowa spada w dół.

A może jednak osobno wziąć kredyt?

Będąc w sformalizowanym związku bez ustanowionej rozdzielności majątkowej nie będziemy mogli zaciągnąć kredytu samodzielnie. O taki kredyt będzie mogła starać się osoba niezamężna, ewentualnie taka, w której małżeństwie ustanowiono odrębność majątkową.

Gdy znajdujemy się w takiej sytuacji i do tego jesteśmy jedynymi żywicielami rodziny warto porwać się o takie rozwiązanie. W takim przypadku bank nie bierze pod uwagę kosztów utrzymania drugiej osoby a co za tym idzie nasza zdolność kredytowa będzie nieco wyższa.

Na takie rozwiązanie warto również zwrócić uwagę, jeśli partnerzy mają różne podejście do ekonomii i troski o budżet domowy. Mówiąc wprost – jednemu pieniądze się pala w dłoni a drugie zbiera ziarnko do ziarnka. Jeśli nie ustanowiliśmy wspólności majątkowej, to bank będzie egzekwował należność tylko od osoby zobowiązanej. Przy takim kredycie zdecydowanie mniej komplikacji jest też podczas rozwodu.

Zwłaszcza, jeśli strony rozstają się w gniewie, to najlepiej, jeśli łączy ich jak najmniej. Kredyt to chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy do podziału po rozwodzie. Niby można scedować go na jedną osobę, jednak zdolność kredytowa jest wtedy znacznie mniejsza i banki nie chętnie godzą się na takie rozwiązanie. Można też spłacać zobowiązanie w dalszym ciągu wspólnie, tak jak to było do tej pory ale to chyba tylko w bajkach.

Foto: Shutterstock
4 min. czytania

Zaciągnięcie kredytu w banku czy pożyczki dla jednych jest zwykłą codziennością, dla innych zaś nie lada wyzwaniem. Nie oszukujmy się, to bardzo poważna decyzja. Przecież chodzi o nasze finanse, o nasze być albo nie być. Zaciągając nieprzemyślane zobowiązanie, za chwilę możemy zostać bez środków do życia. A jeśli już zaciągać to samemu czy w duecie? Co by nie mówić to, co dwie głowy to nie jedna. Pod warunkiem, że ta druga głowa jest tak samo rozsądna jak nasza.

W dzisiejszych czasach już nie trzeba być małżeństwem, żeby móc sięgnąć po pożyczkę czy kredyt we dwoje. Ba, nawet nie ma wymogu prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego. Na taki kredyt dla par możemy liczyć niemalże w każdej instytucji finansowej. Kredyt dla par, to już taka norma.

W ekstremalnych sytuacjach pożyczki udzielane są jednorazowo nawet 6 osobom. Z tym, że to naprawdę wyjątkowe wypadki. Bo niby, z jakiego powodu 6 osób sięga po ta samą pulę gotówki? Bo osobno mają zbyt niską zdolność kredytową, a co za tym idzie mogą mieć znaczny problem ze spłatą zadłużenia.

Z pewnością zaciągając zobowiązanie we dwoje mamy szansę na większe pieniądze, ale też i ryzyko jest większe i odpowiedzialność solidarna.

To warto czy nie warto brać wspólny kredyt?

Pod wieloma względami z pewnością warto. Począwszy od tego, że we dwoje mamy większą zdolność kredytową, a co za tym idzie, możemy liczyć na wyższą kwotę pożyczki. Bank chętniej nam udzieli pożyczki, ponieważ jego ryzyko jest znacznie mniejsze. Jeśli obydwie osoby pracują, to nawet, jeśli jedna z nich straci pracę, to druga będzie mogła w dalszym ciągu spłacać zobowiązanie.

Biorąc pod uwagę również mniejsze ryzyko, warunki kredytu w banku mogą być korzystniejsze. Bank może np. odstąpić od obowiązkowego ubezpieczenia kredytu, i automatycznie jego koszt będzie niższy.

Warto brać kredyt we dwoje – większe zsumowane dochody, automatycznie większa zdolność kredytowa. Pod warunkiem, że mieszkamy razem. Bo w przypadku, gdy nie prowadzimy wspólnego gospodarstwa domowego, nasze dochody i rozchody są dzielone na dwa odrębne gospodarstwa a co za tym idzie, koszty utrzymania są zdecydowanie większe a zdolność kredytowa spada w dół.

A może jednak osobno wziąć kredyt?

Będąc w sformalizowanym związku bez ustanowionej rozdzielności majątkowej nie będziemy mogli zaciągnąć kredytu samodzielnie. O taki kredyt będzie mogła starać się osoba niezamężna, ewentualnie taka, w której małżeństwie ustanowiono odrębność majątkową.

Gdy znajdujemy się w takiej sytuacji i do tego jesteśmy jedynymi żywicielami rodziny warto porwać się o takie rozwiązanie. W takim przypadku bank nie bierze pod uwagę kosztów utrzymania drugiej osoby a co za tym idzie nasza zdolność kredytowa będzie nieco wyższa.

Na takie rozwiązanie warto również zwrócić uwagę, jeśli partnerzy mają różne podejście do ekonomii i troski o budżet domowy. Mówiąc wprost – jednemu pieniądze się pala w dłoni a drugie zbiera ziarnko do ziarnka. Jeśli nie ustanowiliśmy wspólności majątkowej, to bank będzie egzekwował należność tylko od osoby zobowiązanej. Przy takim kredycie zdecydowanie mniej komplikacji jest też podczas rozwodu.

Zwłaszcza, jeśli strony rozstają się w gniewie, to najlepiej, jeśli łączy ich jak najmniej. Kredyt to chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy do podziału po rozwodzie. Niby można scedować go na jedną osobę, jednak zdolność kredytowa jest wtedy znacznie mniejsza i banki nie chętnie godzą się na takie rozwiązanie. Można też spłacać zobowiązanie w dalszym ciągu wspólnie, tak jak to było do tej pory ale to chyba tylko w bajkach.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

8 + 1 =

error: