Czy Polsce grozi blackout czyli paraliż energetyczny?

7 min. czytania

Na co dzień nie zastanawiamy się nad tym jak by to było bez światła. Jednak taka rozległa awaria energetyczna dotyczy nie tylko braku energii elektrycznej. Bez prądu do naszych mieszkań nie dotrze ogrzewanie. Może pojawić się problem z dostarczeniem wody, ponieważ pompowana jest ona za pomocą wysokoenergetycznych pomp. Co gorsza, to bardzo prawdopodobny scenariusz i duży problem w przypadku jego realizacji.

Co musiałoby się wydarzyć, żeby doszło do takiej awarii?

Być może będzie to duże „BUM”, a być może malutka iskierka zapłonowa. Wystarczy, że ktoś nie zareaguje odpowiednio wcześnie na awarię wielkiej linii transmisyjnej lub nastąpi wadliwe przełączenie. Po takim czymś pojawi się obszar, do którego energia elektryczna już nie dotrze i zostanie wyłączona linia przesyłowa.

Zdarzenie to może wywołać taką reakcję, że pozostałe linie przejmą przesył energii i któraś z nich może się okazać przeciążona i również ulegnie wyłączeniu. W ten sposób może padać linia za linią, taka reakcja łańcuchowa. Tak się będzie działo w momencie, gdy nie pojawi się alternatywne źródło zasilania dla wyłączonej linii, albo ktoś zbyt długo czekał aż inny ktoś podejmie decyzję o ponownym podłączeniu linii.

Może też pojawić się pomysł odłączenia jakiejś części abonentów. W 2003 roku w Nowym Yorku doszło do paraliżu energetycznego.

Wspólny mianownik dla braku opadów i suszy a przerw w dostawie energii elektrycznej

Brak opadów równa się niski stan rzek a może nie każdy o tym wie, ale elektrownie węglowe potrzebują ogromnych ilości wód. Lata są upalne i bezdeszczowe, zimy ciepłe i bezśnieżne. A niestety woda jest jakby podstawowym surowcem do działania w elektrowniach węglowych czy atomowych. Dlatego właśnie zwykle usytuowane one są w pobliżu rzek.

A w tak gorące lata jak ostatnio występują, poziom rzek opada dramatycznie a zapotrzebowanie na energię wzrasta. Chociażby z uwagi na liczne używanie klimatyzatorów energochłonnych. To też sprzyja ociepleniu klimatu. A czy taka awaria w jednym kraju będzie miała wpływ na gospodarkę innego? Może, jednak zawsze połączenie transgraniczne możemy wyłączyć.

Na przykład w przypadku Polski, gdyby uszkodzeniu uległa elektrownia Dolna Odra to automatycznie uruchomiony zostanie napływ energii elektrycznej z Niemiec.

Czy blackout miał już miejsce w przeszłości w Polsce?

Na całe szczęście z jakąś dużą awarią do tej pory nie mieliśmy do czynienia. Gdyby taka sytuacja zdarzyła się w całym kraju, wówczas system energetyczny będzie całkowicie wyłączony lub podzielony na wyspy. Jednak z wyspami to jest tak, że produkcja w nich nie jest stabilna i o ile w jednej grupie wysp będzie występowała nadprodukcja, to w innej zrobi się spory deficyt. A skąd będziemy czerpać energię w przypadku takiej ogólnokrajowej awarii?

Przecież te duże generatory czy linie przesyłowe trzeba będzie odbudować, a do tego będzie niezbędna energia elektryczna. Wówczas będziemy zmuszeni skorzystać z dobrodziejstwa elektrowni wodnych. Takie elektrownie nie potrzebują dodatkowego zasilania z, zewnątrz aby zastartować.

Czy przed blackoutem możemy się jakoś zabezpieczyć? Będąc przysłowiowym szarym Kowalskim nie mamy aż tak wielkiej potrzeby zabezpieczenia się. Jeśli byśmy byli posiadaczami ważnego systemu komputerowego wówczas warto byłoby zaopatrzyć się w zasilacz typu UPS. Taki zasilacz pozwoli nam w razie spadku lub utraty zasilania bezpiecznie zamknąć system.

Tym sposobem nie utracimy żadnych danych z komputera. Zasilaczy tego typu znajdziemy dużo w szpitalach, zwłaszcza w okolicach sal operacyjnych, gdzie w ten sposób zasilane są lampy bezcieniowe, inny sprzęt podtrzymujący funkcje życiowe czy inkubatory dla dzieci.

W jaki sposób może dojść do takiej awarii w Polsce?

Jakby to ująć prosto i bez zbędnych zawirowań? Wystarczyłaby awaria jednego z większych, wybudowanych w ostatnich latach generatorów. W skutek tego może się okazać, że produkcja energii jest znacznie mniejsza niż zapotrzebowanie na nią. Znacznie zmniejszy się napięcie i częstotliwość prądu.

Wówczas mogą zostać załączone specjalne zabezpieczenia w postaci systemu samoczynnego odłączenia. Rozłączy on cały system i wprowadzi pracę wyspową. Bez tego zabezpieczenia kolejno będą odcinane linie transmisyjne.

Nawet, jeśli by doszło do awarii wielkiego generatora prądu w Polsce to nam, jako obywatelom nic nie zagraża. Taka awaria może jedynie spowodować nagły spadek produkcji energii, jednak Polska jest przygotowana na taką ewentualność w taki sposób, że Centralna Dyspozycja Mocy zwykle posiada pewien zapas energii elektrycznej właśnie na taką sytuację.

Państwo może posiadać rezerwy energii elektrycznej

Przecież musi je gdzie przechowywać. Jak to się odbywa? W tym celu wykorzystywane są elektrownie szczytowo-pompowe. Mamy takie na Górze Żar i w Żarnowcu. Z dużym powodzeniem w przypadku awarii mogą one działać w zamian za bloki energetyczne. Na jakiej zasadzie one działają? Jest to układ dwóch zbiorników, ustawionych jeden pod drugim.

Gdy zapotrzebowanie na energię wzrasta to te elektrownie muszą gdzieś oddać energię, którą wyprodukowały. Wówczas z pomocą pomp, które są zasilane właśnie tą wyprodukowaną nadwyżką prądu, pompowana zostaje woda do zbiornika położonego powyżej. Energia elektryczna zostaje zamieniona na energię potencjalną wody.

W czasie, gdy energii jest zbytu mało, woda z górnego zbiornika spuszczana jest do dolnego przez turbinę wytwarzającą prąd.

Taką funkcję mogą też pełnić elektrownie gazowe. To też jest dobre rozwiązanie. Te elektrownie mają krótki czas rozruchu. Energię możemy tez gromadzić w elektrociepłowniach. Są one w ciągłym ruchu, aby wyrównać zapotrzebowanie wystarczy tylko przetransportować parę do turbogeneratora. Choć takie zabezpieczenia powinno posiadać każde państwo.

Czy faktycznie może dojść w Polsce do tego typu awarii?

Niestety prawdopodobieństwo wystąpienia takiej awarii jest dość spore, chociażby z tego powodu, że cała a bynajmniej w znacznym stopniu infrastruktura służąca do przesyłu energii elektrycznej jest już stara. Jeśli chodzi o żywotność takich urządzeń, to wynosi ona około 50 lat. Po tym czasie systematycznie zaczyna się wykruszać.

Także używając kolokwializmu mamy sprzęt w wieku emerytalnym. I o ile dojdzie do pojedynczej awarii to, jako państwo jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić. Znacznie gorzej będziemy się mieli, jeśli dojdzie do kilku awarii, a jak już było wspomniane, każda nawet pojedyncza awaria osłabia cały pozostały układ, co może skutkować jedną wielką katastrofą energetyczną.

To z pewnością sparaliżowałoby cały kraj. Przecież na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie życia bez elektryczności. Już kilkanaście lat temu mieliśmy namiastkę takiego paraliżu podczas śnieżycy, która pozrywała wszystkie linie energetyczne. Wyobraźmy sobie, że wtedy było jeszcze dużo łatwiej ogrzać na przykład mieszkanie.

W wielu wciąż jeszcze stały piec i mimo braku energii, spokojnie można było się ogrzać przy piecu. Dziś nawet przy ogrzewaniu gazowym, w większości pieców bez prądu nie zostanie uruchomiona ani pompa wodna ani zapalnik i nic z naszego nowoczesnego ogrzewania.

Co ze szpitalami, czy one w jakiś sposób zabezpieczają się przed nagłym brakiem energii?

Takie zabezpieczenia posiadają nie tylko szpitale, ale również inne centra komputerowe. To instytucje, które zapewniają sobie stały dostęp do energii i są zabezpieczone w awaryjne jej źródło. Zwykle tym źródłem jest jeden, lub kilka generatorów.

W szpitalach, gdzie niezbędny jest stały dopływ energii, może nie do wszystkich pomieszczeń i urządzeń, ale do tych wybranych, na przykład na salach operacyjnych stosowane są urządzenia typu UPS. Zapewniają one podtrzymanie stałej pracy konkretnych urządzeń.

Foto: Pixabay
7 min. czytania

Na co dzień nie zastanawiamy się nad tym jak by to było bez światła. Jednak taka rozległa awaria energetyczna dotyczy nie tylko braku energii elektrycznej. Bez prądu do naszych mieszkań nie dotrze ogrzewanie. Może pojawić się problem z dostarczeniem wody, ponieważ pompowana jest ona za pomocą wysokoenergetycznych pomp. Co gorsza, to bardzo prawdopodobny scenariusz i duży problem w przypadku jego realizacji.

Co musiałoby się wydarzyć, żeby doszło do takiej awarii?

Być może będzie to duże „BUM”, a być może malutka iskierka zapłonowa. Wystarczy, że ktoś nie zareaguje odpowiednio wcześnie na awarię wielkiej linii transmisyjnej lub nastąpi wadliwe przełączenie. Po takim czymś pojawi się obszar, do którego energia elektryczna już nie dotrze i zostanie wyłączona linia przesyłowa.

Zdarzenie to może wywołać taką reakcję, że pozostałe linie przejmą przesył energii i któraś z nich może się okazać przeciążona i również ulegnie wyłączeniu. W ten sposób może padać linia za linią, taka reakcja łańcuchowa. Tak się będzie działo w momencie, gdy nie pojawi się alternatywne źródło zasilania dla wyłączonej linii, albo ktoś zbyt długo czekał aż inny ktoś podejmie decyzję o ponownym podłączeniu linii.

Może też pojawić się pomysł odłączenia jakiejś części abonentów. W 2003 roku w Nowym Yorku doszło do paraliżu energetycznego.

Wspólny mianownik dla braku opadów i suszy a przerw w dostawie energii elektrycznej

Brak opadów równa się niski stan rzek a może nie każdy o tym wie, ale elektrownie węglowe potrzebują ogromnych ilości wód. Lata są upalne i bezdeszczowe, zimy ciepłe i bezśnieżne. A niestety woda jest jakby podstawowym surowcem do działania w elektrowniach węglowych czy atomowych. Dlatego właśnie zwykle usytuowane one są w pobliżu rzek.

A w tak gorące lata jak ostatnio występują, poziom rzek opada dramatycznie a zapotrzebowanie na energię wzrasta. Chociażby z uwagi na liczne używanie klimatyzatorów energochłonnych. To też sprzyja ociepleniu klimatu. A czy taka awaria w jednym kraju będzie miała wpływ na gospodarkę innego? Może, jednak zawsze połączenie transgraniczne możemy wyłączyć.

Na przykład w przypadku Polski, gdyby uszkodzeniu uległa elektrownia Dolna Odra to automatycznie uruchomiony zostanie napływ energii elektrycznej z Niemiec.

Czy blackout miał już miejsce w przeszłości w Polsce?

Na całe szczęście z jakąś dużą awarią do tej pory nie mieliśmy do czynienia. Gdyby taka sytuacja zdarzyła się w całym kraju, wówczas system energetyczny będzie całkowicie wyłączony lub podzielony na wyspy. Jednak z wyspami to jest tak, że produkcja w nich nie jest stabilna i o ile w jednej grupie wysp będzie występowała nadprodukcja, to w innej zrobi się spory deficyt. A skąd będziemy czerpać energię w przypadku takiej ogólnokrajowej awarii?

Przecież te duże generatory czy linie przesyłowe trzeba będzie odbudować, a do tego będzie niezbędna energia elektryczna. Wówczas będziemy zmuszeni skorzystać z dobrodziejstwa elektrowni wodnych. Takie elektrownie nie potrzebują dodatkowego zasilania z, zewnątrz aby zastartować.

Czy przed blackoutem możemy się jakoś zabezpieczyć? Będąc przysłowiowym szarym Kowalskim nie mamy aż tak wielkiej potrzeby zabezpieczenia się. Jeśli byśmy byli posiadaczami ważnego systemu komputerowego wówczas warto byłoby zaopatrzyć się w zasilacz typu UPS. Taki zasilacz pozwoli nam w razie spadku lub utraty zasilania bezpiecznie zamknąć system.

Tym sposobem nie utracimy żadnych danych z komputera. Zasilaczy tego typu znajdziemy dużo w szpitalach, zwłaszcza w okolicach sal operacyjnych, gdzie w ten sposób zasilane są lampy bezcieniowe, inny sprzęt podtrzymujący funkcje życiowe czy inkubatory dla dzieci.

W jaki sposób może dojść do takiej awarii w Polsce?

Jakby to ująć prosto i bez zbędnych zawirowań? Wystarczyłaby awaria jednego z większych, wybudowanych w ostatnich latach generatorów. W skutek tego może się okazać, że produkcja energii jest znacznie mniejsza niż zapotrzebowanie na nią. Znacznie zmniejszy się napięcie i częstotliwość prądu.

Wówczas mogą zostać załączone specjalne zabezpieczenia w postaci systemu samoczynnego odłączenia. Rozłączy on cały system i wprowadzi pracę wyspową. Bez tego zabezpieczenia kolejno będą odcinane linie transmisyjne.

Nawet, jeśli by doszło do awarii wielkiego generatora prądu w Polsce to nam, jako obywatelom nic nie zagraża. Taka awaria może jedynie spowodować nagły spadek produkcji energii, jednak Polska jest przygotowana na taką ewentualność w taki sposób, że Centralna Dyspozycja Mocy zwykle posiada pewien zapas energii elektrycznej właśnie na taką sytuację.

Państwo może posiadać rezerwy energii elektrycznej

Przecież musi je gdzie przechowywać. Jak to się odbywa? W tym celu wykorzystywane są elektrownie szczytowo-pompowe. Mamy takie na Górze Żar i w Żarnowcu. Z dużym powodzeniem w przypadku awarii mogą one działać w zamian za bloki energetyczne. Na jakiej zasadzie one działają? Jest to układ dwóch zbiorników, ustawionych jeden pod drugim.

Gdy zapotrzebowanie na energię wzrasta to te elektrownie muszą gdzieś oddać energię, którą wyprodukowały. Wówczas z pomocą pomp, które są zasilane właśnie tą wyprodukowaną nadwyżką prądu, pompowana zostaje woda do zbiornika położonego powyżej. Energia elektryczna zostaje zamieniona na energię potencjalną wody.

W czasie, gdy energii jest zbytu mało, woda z górnego zbiornika spuszczana jest do dolnego przez turbinę wytwarzającą prąd.

Taką funkcję mogą też pełnić elektrownie gazowe. To też jest dobre rozwiązanie. Te elektrownie mają krótki czas rozruchu. Energię możemy tez gromadzić w elektrociepłowniach. Są one w ciągłym ruchu, aby wyrównać zapotrzebowanie wystarczy tylko przetransportować parę do turbogeneratora. Choć takie zabezpieczenia powinno posiadać każde państwo.

Czy faktycznie może dojść w Polsce do tego typu awarii?

Niestety prawdopodobieństwo wystąpienia takiej awarii jest dość spore, chociażby z tego powodu, że cała a bynajmniej w znacznym stopniu infrastruktura służąca do przesyłu energii elektrycznej jest już stara. Jeśli chodzi o żywotność takich urządzeń, to wynosi ona około 50 lat. Po tym czasie systematycznie zaczyna się wykruszać.

Także używając kolokwializmu mamy sprzęt w wieku emerytalnym. I o ile dojdzie do pojedynczej awarii to, jako państwo jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić. Znacznie gorzej będziemy się mieli, jeśli dojdzie do kilku awarii, a jak już było wspomniane, każda nawet pojedyncza awaria osłabia cały pozostały układ, co może skutkować jedną wielką katastrofą energetyczną.

To z pewnością sparaliżowałoby cały kraj. Przecież na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie życia bez elektryczności. Już kilkanaście lat temu mieliśmy namiastkę takiego paraliżu podczas śnieżycy, która pozrywała wszystkie linie energetyczne. Wyobraźmy sobie, że wtedy było jeszcze dużo łatwiej ogrzać na przykład mieszkanie.

W wielu wciąż jeszcze stały piec i mimo braku energii, spokojnie można było się ogrzać przy piecu. Dziś nawet przy ogrzewaniu gazowym, w większości pieców bez prądu nie zostanie uruchomiona ani pompa wodna ani zapalnik i nic z naszego nowoczesnego ogrzewania.

Co ze szpitalami, czy one w jakiś sposób zabezpieczają się przed nagłym brakiem energii?

Takie zabezpieczenia posiadają nie tylko szpitale, ale również inne centra komputerowe. To instytucje, które zapewniają sobie stały dostęp do energii i są zabezpieczone w awaryjne jej źródło. Zwykle tym źródłem jest jeden, lub kilka generatorów.

W szpitalach, gdzie niezbędny jest stały dopływ energii, może nie do wszystkich pomieszczeń i urządzeń, ale do tych wybranych, na przykład na salach operacyjnych stosowane są urządzenia typu UPS. Zapewniają one podtrzymanie stałej pracy konkretnych urządzeń.

Foto: Pixabay

Dodaj komentarz

error: