Co zrobić, jeżeli ktoś zaciągnął na nas kredyt?

5 min. czytania

Zdarzają się takie chwile, że dreszcz przebiega nam po plecach na wieść o tym, że być może i nasze dane osobowe wyciekły, że mogły trafić w niepowołane ręce, że wyciekły z państwowych baz. A te dane to między innymi PESEL. Nie tak dawno cały kraj sparaliżowała wieść właśnie o taki zdarzeniu. Aż trudno w to uwierzyć. W momencie, gdy nasze dane podobno są coraz bardziej chronione, gdzie w życie, w każdą dziedzinę wkroczyło RODO.

Straszą szarego obywatela ogromnymi karami za udostępnienie czyichś danych, podczas gdy takie dane wrażliwe wyciekają z państwowych instytucji. Wielu z nas zastanawiało się, co w tej sytuacji możemy zrobić. Jak się zabezpieczyć, żeby nie okazało się za chwilę, że po takim wycieku przeszła fala niespodziewanych kredytów czy pożyczek zaciągniętych na nasze dane?

Reagować powinniśmy jak najwcześniej, tylko wtedy jesteśmy w stanie wyprostować tą sytuację. Gdy jednak nie zorientujemy się w porę, do naszych drzwi może zapukać komornik. Niestety takie sytuacje wciąż się zdarzają. Oszuści zaciągają nie tylko pożyczki czy kredyty na nasze dane. Zdarza im się wziąć chwilówkę, czy zrobić zakupy przez internet czy nawet w sklepach stacjonarnych.

Co możemy zrobić w takiej sytuacji?

Czy jeśli zgłosiliśmy kradzież dokumentu lub udokumentowaliśmy udostępnienie naszych danych prze osoby trzecie to mamy szansę na pozytywne dla nas rozstrzygnięcie sprawy?

Najciekawsze jest to, że nasze dane nie koniecznie muszą wyciekać z instytucji, nie zawsze musi ktoś nam ukraść dokumenty. Okazuje się, że dość często sami udostępniamy nasze dane wrażliwe i często nawet nie sprawdzamy do końca, komu je udostępniamy. Zwodzi nas ogłoszenie z treści, którego wynika, że możemy sporo zarobić.

Odpowiadamy na ogłoszenie wysyłamy list motywacyjny i CV

Nie mamy zielonego pojęcia, kto jest z drugiej strony i jakie ma zamiary. A wystarczyłoby czasami minimum rozsądku. Jeśli z treści ogłoszenia wynika, jaką firmę reprezentuje osoba ogłaszająca, wystarczy w sieci odszukać daną firmę i skontaktować się z nią sprawdzając czy osoba z ogłoszenia w ogóle jest tam zatrudniona, no i przede wszystkim czy w ogóle taka firma istnieje. Bez takiej pewności lepiej nie udostępniać żadnych danych.

Zdarza się, że bardzo skrupulatnie strzeżemy swoich numerów kont czy pieniędzy. A zdarza się, że bez zastanowienia udostępniamy swoje dokumenty, albo dane w nich zawartych. Czasami nawet można się spotkać z sytuacją, gdy zostawiamy swój dowód osobisty w ramach zastawu, bo na przykład zapomnieliśmy gotówki i nie mamy, czym zapłacić za paliwo na stacji.

Wówczas nieuczciwa osoba m możliwość spisania naszych danych, zrobienia kserokopii czy skanu naszego dowodu i użyć go w nieuczciwym celu. Jeśli to możliwe, lepiej zostawić cokolwiek innego, jako kaucję czy zabezpieczenie. Dokumentów strzeżmy jak oka w głowie.

Co jeśli się już zorientujemy, że wśród naszych dokumentów brakuje dowodu osobistego?

Być może został on nam skradziony a być może sami go zgubiliśmy. Czym prędzej musimy się udać na policję i zgłosić kradzież. W ten sposób możemy uniknąć pewnych konsekwencji. Z policji dostaniemy zaświadczenie o zgłoszeniu. Z tym zaświadczeniem udajemy się do urzędu gminy, gdzie składamy wniosek o nowy dowód. Kolejnym miejscem gdzie musimy się udać jest bank.

Jego również musimy poinformować o tym, że dokument został skradziony, że może zaistnieć sytuacja, że ktoś będzie chciał wykorzystać nasz dokument. Jakiś czas temu Związek Banków Polskich wdrożył do życia system Dokumenty Zastrzeżone. W tym rejestrze są przechowywane dane wszystkich zgłoszonych dokumentów, które uległy kradzieży bądź zagubieniu.

Gdyby zdarzyła się sytuacja, że po jakimś czasie ktoś próbowałby zaciągnąć zobowiązanie na dokument będący w tym rejestrze, to może być pewny, że mu to się nie uda. Pracownik banku ma obowiązek sprawdzić dokument w tym rejestrze. Gdyby jednak śmiałek chciał spróbować to może się liczyć z tym, że powiadomione zostaną odpowiednie organy na przykład policja.

Czy w ogóle warto zgłaszać takie zaginięcie dokumentu?

Oczywiście, że tak. Gdyby jednak zdarzyło się, że pracownik banku nie sprawdzi danego dokumentu w bazie dokumentów zastrzeżonych i nieopacznie została przyznana oszustowi pożyczka, wówczas mamy szansę zostać obciążonych tym zobowiązaniem.

Mamy szansę w momencie, gdy mamy zaświadczenie o zgłoszeniu kradzieży dokumentu. W takim przypadku sprawa zostanie załatwiona w miarę szybko. Gdy nie posiadamy takiego zaświadczenia sprawa jest nieco bardziej skomplikowana i może potrwać dłużej.

Teoretycznie nawet w przypadku gdybyśmy nie zgłosili kradzieży dowodu osobistego i komornik by do nas zapukał w celu odzyskania zobowiązania, którego nie zaciągnęliśmy również nie jesteśmy do końca na straconej pozycji. Co musimy zrobić? Udowodnić, że ten dług powstał nie z naszej winy.

Choć zapewne każdy z nas słyszała o sytuacji, w której komornik dokonał niesłusznej egzekucji i to jest sytuacja trudna do odwrócenia. Dlatego, jeśli już dojdzie do takiej sytuacji, to z pewnością przyda nam się dobry prawnik w pobliżu. Wtedy należy złożyć do sądu pozew o pozbawienie tytułu wykonawczego, podnosząc moc zawartej umowy kredytowej.

W pozwie nie powinno zabraknąć wniosku o wstrzymanie bądź zawieszenie egzekucji. Sąd z pewnością będzie chciał się oprzeć na ekspertyzie grafologa, bo jeśli faktycznie to nie my podpisaliśmy umowę kredytową to tylko on będzie w stanie to stwierdzić.

Profil w BIK

Dlatego właśnie warto jest założyć sobie profil w Biurze Informacji Kredytowej i korzystać chociażby z darmowych raportów dotyczących naszych zobowiązań. Z takich raportów możemy korzystać raz na pół roku. To dobre rozwiązanie.

Raz, że mamy możliwość obserwowania swoich zaciągniętych zobowiązań a dodatkowo w miarę szybko jesteśmy w stanie zorientować się, że w naszym raporcie pojawiło się inne zobowiązanie, o którym nie mieliśmy zielonego pojęcia. Wówczas jesteśmy w stanie w miarę szybko zareagować i być może uniknąć w ten sposób większych kłopotów.

Foto: Shutterstock
5 min. czytania

Zdarzają się takie chwile, że dreszcz przebiega nam po plecach na wieść o tym, że być może i nasze dane osobowe wyciekły, że mogły trafić w niepowołane ręce, że wyciekły z państwowych baz. A te dane to między innymi PESEL. Nie tak dawno cały kraj sparaliżowała wieść właśnie o taki zdarzeniu. Aż trudno w to uwierzyć. W momencie, gdy nasze dane podobno są coraz bardziej chronione, gdzie w życie, w każdą dziedzinę wkroczyło RODO.

Straszą szarego obywatela ogromnymi karami za udostępnienie czyichś danych, podczas gdy takie dane wrażliwe wyciekają z państwowych instytucji. Wielu z nas zastanawiało się, co w tej sytuacji możemy zrobić. Jak się zabezpieczyć, żeby nie okazało się za chwilę, że po takim wycieku przeszła fala niespodziewanych kredytów czy pożyczek zaciągniętych na nasze dane?

Reagować powinniśmy jak najwcześniej, tylko wtedy jesteśmy w stanie wyprostować tą sytuację. Gdy jednak nie zorientujemy się w porę, do naszych drzwi może zapukać komornik. Niestety takie sytuacje wciąż się zdarzają. Oszuści zaciągają nie tylko pożyczki czy kredyty na nasze dane. Zdarza im się wziąć chwilówkę, czy zrobić zakupy przez internet czy nawet w sklepach stacjonarnych.

Co możemy zrobić w takiej sytuacji?

Czy jeśli zgłosiliśmy kradzież dokumentu lub udokumentowaliśmy udostępnienie naszych danych prze osoby trzecie to mamy szansę na pozytywne dla nas rozstrzygnięcie sprawy?

Najciekawsze jest to, że nasze dane nie koniecznie muszą wyciekać z instytucji, nie zawsze musi ktoś nam ukraść dokumenty. Okazuje się, że dość często sami udostępniamy nasze dane wrażliwe i często nawet nie sprawdzamy do końca, komu je udostępniamy. Zwodzi nas ogłoszenie z treści, którego wynika, że możemy sporo zarobić.

Odpowiadamy na ogłoszenie wysyłamy list motywacyjny i CV

Nie mamy zielonego pojęcia, kto jest z drugiej strony i jakie ma zamiary. A wystarczyłoby czasami minimum rozsądku. Jeśli z treści ogłoszenia wynika, jaką firmę reprezentuje osoba ogłaszająca, wystarczy w sieci odszukać daną firmę i skontaktować się z nią sprawdzając czy osoba z ogłoszenia w ogóle jest tam zatrudniona, no i przede wszystkim czy w ogóle taka firma istnieje. Bez takiej pewności lepiej nie udostępniać żadnych danych.

Zdarza się, że bardzo skrupulatnie strzeżemy swoich numerów kont czy pieniędzy. A zdarza się, że bez zastanowienia udostępniamy swoje dokumenty, albo dane w nich zawartych. Czasami nawet można się spotkać z sytuacją, gdy zostawiamy swój dowód osobisty w ramach zastawu, bo na przykład zapomnieliśmy gotówki i nie mamy, czym zapłacić za paliwo na stacji.

Wówczas nieuczciwa osoba m możliwość spisania naszych danych, zrobienia kserokopii czy skanu naszego dowodu i użyć go w nieuczciwym celu. Jeśli to możliwe, lepiej zostawić cokolwiek innego, jako kaucję czy zabezpieczenie. Dokumentów strzeżmy jak oka w głowie.

Co jeśli się już zorientujemy, że wśród naszych dokumentów brakuje dowodu osobistego?

Być może został on nam skradziony a być może sami go zgubiliśmy. Czym prędzej musimy się udać na policję i zgłosić kradzież. W ten sposób możemy uniknąć pewnych konsekwencji. Z policji dostaniemy zaświadczenie o zgłoszeniu. Z tym zaświadczeniem udajemy się do urzędu gminy, gdzie składamy wniosek o nowy dowód. Kolejnym miejscem gdzie musimy się udać jest bank.

Jego również musimy poinformować o tym, że dokument został skradziony, że może zaistnieć sytuacja, że ktoś będzie chciał wykorzystać nasz dokument. Jakiś czas temu Związek Banków Polskich wdrożył do życia system Dokumenty Zastrzeżone. W tym rejestrze są przechowywane dane wszystkich zgłoszonych dokumentów, które uległy kradzieży bądź zagubieniu.

Gdyby zdarzyła się sytuacja, że po jakimś czasie ktoś próbowałby zaciągnąć zobowiązanie na dokument będący w tym rejestrze, to może być pewny, że mu to się nie uda. Pracownik banku ma obowiązek sprawdzić dokument w tym rejestrze. Gdyby jednak śmiałek chciał spróbować to może się liczyć z tym, że powiadomione zostaną odpowiednie organy na przykład policja.

Czy w ogóle warto zgłaszać takie zaginięcie dokumentu?

Oczywiście, że tak. Gdyby jednak zdarzyło się, że pracownik banku nie sprawdzi danego dokumentu w bazie dokumentów zastrzeżonych i nieopacznie została przyznana oszustowi pożyczka, wówczas mamy szansę zostać obciążonych tym zobowiązaniem.

Mamy szansę w momencie, gdy mamy zaświadczenie o zgłoszeniu kradzieży dokumentu. W takim przypadku sprawa zostanie załatwiona w miarę szybko. Gdy nie posiadamy takiego zaświadczenia sprawa jest nieco bardziej skomplikowana i może potrwać dłużej.

Teoretycznie nawet w przypadku gdybyśmy nie zgłosili kradzieży dowodu osobistego i komornik by do nas zapukał w celu odzyskania zobowiązania, którego nie zaciągnęliśmy również nie jesteśmy do końca na straconej pozycji. Co musimy zrobić? Udowodnić, że ten dług powstał nie z naszej winy.

Choć zapewne każdy z nas słyszała o sytuacji, w której komornik dokonał niesłusznej egzekucji i to jest sytuacja trudna do odwrócenia. Dlatego, jeśli już dojdzie do takiej sytuacji, to z pewnością przyda nam się dobry prawnik w pobliżu. Wtedy należy złożyć do sądu pozew o pozbawienie tytułu wykonawczego, podnosząc moc zawartej umowy kredytowej.

W pozwie nie powinno zabraknąć wniosku o wstrzymanie bądź zawieszenie egzekucji. Sąd z pewnością będzie chciał się oprzeć na ekspertyzie grafologa, bo jeśli faktycznie to nie my podpisaliśmy umowę kredytową to tylko on będzie w stanie to stwierdzić.

Profil w BIK

Dlatego właśnie warto jest założyć sobie profil w Biurze Informacji Kredytowej i korzystać chociażby z darmowych raportów dotyczących naszych zobowiązań. Z takich raportów możemy korzystać raz na pół roku. To dobre rozwiązanie.

Raz, że mamy możliwość obserwowania swoich zaciągniętych zobowiązań a dodatkowo w miarę szybko jesteśmy w stanie zorientować się, że w naszym raporcie pojawiło się inne zobowiązanie, o którym nie mieliśmy zielonego pojęcia. Wówczas jesteśmy w stanie w miarę szybko zareagować i być może uniknąć w ten sposób większych kłopotów.

Foto: Shutterstock

Dodaj komentarz

error: